Takie zmiany wynikają z założeń rządowego projektu nowelizacji kodeksu pracy, które zostały opublikowane w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów. W praktyce to nałożenie na firmy dodatkowych obowiązków. – Nowości w prawie pracy – obok prawdopodobnych modyfikacji dotyczących Polskiego Ładu – będą największym wyzwaniem regulacyjnym dla pracodawców w tym roku – uważa Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Co więc czeka polskie firmy? Najważniejsza zmiana to wymóg uzasadniania zwolnień osób zatrudnionych na czas określony. Ale warunków do spełnienia będzie znacznie więcej. Firmy będą musiały informować zatrudnionych o oferowanych szkoleniach i płacić za te, które są obowiązkowe i niezbędne do wykonywania zadań na danym stanowisku. Możliwe więc, że zostaną zobowiązane do opłacenia kosztów uzyskiwania uprawnień zawodowych (wymaganych dla wielu profesji, choćby elektryków).
Nowe obowiązki dotyczą też podstaw zatrudnienia. Raz na rok każdy podwładny na kontrakcie czasowym będzie mógł wystąpić o zawarcie z nim umowy stałej. Jeśli zatrudniający odmówi, będzie musiał uzasadnić swoją decyzję. To z kolei może ułatwiać ewentualne dochodzenie roszczeń z tytułu dyskryminacji. Jednocześnie firma nie będzie mogła zakazywać pracownikom podejmowania równolegle zatrudnienia w innych przedsiębiorstwach (o ile zakaz nie będzie wynikał z regulacji antykonkurencyjnych).
Reklama
Zaostrzone przepisy muszą być przyjęte do sierpnia tego roku, bo taki termin przewidują przepisy unijne. Ale to dopiero początek zmian. W kolejce na uchwalenie czekają następne dyrektywy, które również nałożą na przedsiębiorców nowe obowiązki – w tym przepisy dotyczące europejskiej płacy minimalnej, zatrudniania poprzez platformy internetowe (typu Uber) oraz tzw. prawa do odłączenia się (niekontaktowania się z zatrudnionym po godzinach pracy).