Inspektorzy pracy przy każdej kontroli w firmie mają sprawdzać, czy pracodawca stosuje środki zapobiegające rozprzestrzenianiu się koronawirusa i czy zaktualizował pod tym kątem oceny ryzyka zawodowego. Niedopełnienie drugiego z obowiązków może skończyć się mandatem. Problem w tym, że firma ma ograniczone możliwości zastosowania środków prewencyjnych. Przepisy lub interpretacje urzędów uniemożliwiają im samodzielne mierzenie temperatury pracownika w miejscu zatrudnienia i w praktyce zniechęcają do zlecania zatrudnionym testów na obecność SARS-CoV-2. Nawet stosowanie powszechnie obowiązujących środków ochrony (np. maseczek) może – w konkretnych przypadkach – wywoływać wątpliwości.
– – uważa Izabela Zawacka, radca prawny i partner w kancelarii Zawacka Rdzeń Prawo Przedsiębiorstw i HR.
Problem z gorączką
Jednym z podstawowych sposobów zapobiegania rozprzestrzenianiu się koronawirusa jest mierzenie temperatury (choć oczywiście nie zawsze skutecznym, bo nie wszyscy zakażeni gorączkują). W wielu firmach mierzy się ją zatrudnionym przed wejściem na teren firmy. Ale takie działanie jest co najmniej wątpliwe z uwagi na stanowisko Urzędu Ochrony Danych Osobowych opublikowane 5 maja 2020 r. UODO uznał, że pracodawca może mierzyć temperaturę zatrudnionym, jeśli inspekcja sanitarna wyda decyzję zobowiązującą go do tego. Jego zdaniem zgoda pracownika nie jest w tym przypadku wystarczającą podstawą ze względu na brak równowagi między osobą, której dane dotyczą, a administratorem (pracodawca jest silniejszą stroną stosunku pracy, więc pojawia się wątpliwość co do dobrowolności zgody).
– – tłumaczy dr Maciej Chakowski, partner w kancelarii C&C Chakowski & Ciszek.
Wątpliwe testy
Podobny problem dotyczy możliwości zlecania testów na obecność SARS-CoV-2. Wydawałoby się, że to bardzo skuteczne działanie prewencyjne. Pracodawca może zapewnić komercyjne testy dla pracowników, ale w praktyce nie ma prawa zapoznać się z ich wynikami (bo informacje o zdrowiu są szczególnie chronione; zgoda pracownika na ich przetwarzanie w tym przypadku też może nie być dobrowolna).
– – wskazuje dr Dominika Dörre-Kolasa, radca prawny i partner w kancelarii Raczkowski.
DGP zapytał już o to Główny Inspektorat Sanitarny. To informowanie ma istotne znaczenie w kontekście obowiązków bhp. Artykuł 2092 k.p. przewiduje, że w przypadku możliwości wystąpienia zagrożenia dla zdrowia lub życia pracodawca musi niezwłocznie poinformować o tym pracowników oraz podjąć działania ochronne.
– – tłumaczy mec. Dörre-Kolasa.
Podkreśla, że podwładnego podejrzewającego u siebie zakażenie można oczywiście zwolnić z obowiązku świadczenia pracy (byłoby to działanie prewencyjne). – – dodaje.
Wszystkie te wątpliwości i problemy zniechęcają firmy do inicjatywy w zapobieganiu zagrożeniom epidemiologicznym. – – podsumowuje Izabela Zawacka.
Proste formy?
W rezultacie pracodawcy często ograniczają swoje działania prewencyjne do bardziej podstawowych rozwiązań, czyli np. zapewniają maseczki lub przyłbice, kombinezony, płyny dezynfekcyjne. Ale stosowanie takich metod też wywołuje wątpliwości.
– – zauważa mecenas Dörre-Kolasa.
Wskazuje, że zgodnie z art. 207 k.p. firma ma m.in. zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki pracy, reagować na potrzeby w tym zakresie oraz doskonalić poziom ochrony zdrowia i życia zatrudnionych, biorąc pod uwagę zmieniające się warunki wykonywania zadań.
– – dodaje.
Eksperci podkreślają, że w tym zakresie należy się kierować doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem. – – podsumowuje mecenas Zawacka.