Prokuratura będzie mogła zarzucić firmie zaniedbania, które doprowadziły do śmierci. I jeśli śledczy wykażą, że w oskarżonym przedsiębiorstwie np. nie było właściwego nadzoru, to stanie ono przed perspektywą kilkumilionowej kary. Drogę do takich procesów otworzą nowe przepisy o odpowiedzialności spółek i innych podmiotów zbiorowych, które przygotowuje właśnie Ministerstwo Sprawiedliwości.
– mówi DGP wiceminister Marcin Warchoł. I podkreśla, że w Polsce jest to dziś niemożliwe ze względu na ograniczenia obowiązującej od 14 lat ustawy. Na jej podstawie co roku zapada zaledwie po kilka orzeczeń, a kary najczęściej wymierzane winnym spółkom to kwoty rzędu 1 tys. zł.
Dziś katalog przestępstw, za które podmiot zbiorowy ponosi odpowiedzialność, jest szeroki, ale według resortu – dziurawy. Na przykład nie ma w nim narażenia pracownika na śmierć. Trudno też wykorzystać ustawę do walki z zakładami nielegalnie składującymi odpady czy firmami dopuszczającymi do obrotu wadliwe partie leków. Dlatego cały katalog ma zniknąć. Co fundamentalne, skazanie pracownika spółki nie będzie już warunkiem pociągnięcia jej do odpowiedzialności.
przyznaje mec. Zbigniew Krüger. Obecnie, zanim ktoś pójdzie siedzieć, firma ma czas, aby wyczyścić dokumentację, wyprowadzić majątek lub stać się zupełnie nowym podmiotem.
Ministerstwo chce też zwolnić prokuraturę z obowiązku wykazywania, że w spółce były nieprawidłowości. Ma być odwrotnie: to oskarżona spółka będzie musiała udowodnić, że stworzyła procedury przeciwko naruszeniom i ich przestrzegała.