Stopa bezrobocia w marcu zmalała o 0,3 pkt proc., do 13,6 proc. Oznacza to, że z ewidencji bezrobotnych wykreślono 62 tys. osób – podał resort pracy. Tych bez pracy jest wciąż ponad 2 mln. A lista zawodów, w których szansa na znalezienie zatrudnienia jest niewielka, pozostaje taka sama od lat. Zmiany w obrębie pierwszej dziesiątki są niewielkie.
168,2 tys. sprzedawców było na koniec ubiegłego roku bez pracy, z czego 68 tys. dłużej niż rok. Jak wynika z danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, sprzedawców bez zajęcia mamy najwięcej w historii. To smutny zawód rekordzista.
– tłumaczy Kazimierz Sedlak z firmy Sedlak & Sedlak.
Jednak ten wiosenny wzrost podaży miejsc pracy nie wchłania całości sprzedawców. W efekcie ich liczba od lat rośnie. Na koniec 2007 r., czyli przed kryzysem, reprezentantów profesji pozostających bez zatrudnienia było o 27,8 tys. mniej.
– tłumaczy Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.
Małe sklepy przegrywają, bo nie są w stanie negocjować cen z dostawcami, przez co są droższe. Ratunkiem byłoby tworzenie przez nie grup zakupowych lub skorzystanie z franczyzy.
Drugą co do wielkości grupą bezrobotnych są ślusarze, których od 2007 r. przybyło 9,5 tys. i jest ich ponad 47 tys. – – uważa Sedlak.
Wysokie trzecie miejsce na podium techników ekonomistów (ponad 40 tys. bez pracy, z czego 13 dłużej niż rok) to efekt boomu edukacyjnego. Jeśli pracodawca do prostych czynności biurowych może wziąć kogoś po technikum albo z mgr przed nazwiskiem, wybierze tego lepiej wyedukowanego.
Co do robotników budowlanych (na 4. miejscu) i murarzy (na 5.) to zatrudnia się ich często na czarno. Ponadto, jak wskazuje Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, budowlaniec to zawód, do którego łatwo wejść – przyuczenie do prac ziemnych trwa 1–2 miesięcy – i równie łatwo z niego wypaść. Firmy w pierwszej kolejności pozbywają się robotników najmniej kwalifikowanych. – – przestrzega prezes.
Wciąż wysoko na liście profesji niedających pewności zatrudnienia utrzymuje też kucharz, ale tu akurat liczba osób bez zajęcia spadła o tysiąc od 2007 r.
To także efekt zmiany trendów na rynku i mody. Powstawania nowych barów i restauracji. Podobnie jak w przypadku zawodów budowlanych, tak i tu zarobki są niskie, a praca często na czarno. Jak wynika z danych urzędów zatrudnienia, najwięcej kucharzy poszukiwanych jest za najniższą krajową – 1680 zł brutto.
W pierwszej dziesiątce znaleźli się także krawiec i szwaczka. Cieszy to, że w przypadku obydwu zawodów liczba zarejestrowanych bezrobotnych trochę spadła, zmalał też udział tych, którzy są bez pracy dłużej niż 12 miesięcy. Jednak, co podkreśla Bogusław Słaby, prezes Polskiego Związku Pracodawców Prywatnych Producentów Odzieży i Tkanin, jedną z największych bolączek branży jest brak wykwalifikowanych kadr. Skąd ten paradoks? –
CZYTAJ WIĘCEJ: Jakich zawodów szukają? Sprzątaczka, kierowca... >>>