Dziennik Gazeta Prawana logo

Bezrobocie zmierza do 14 proc. Tak źle nie było od sześciu lat

8 stycznia 2013, 06:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zwolniony mężczyzna wychodzi z biura
Zwolniony mężczyzna wychodzi z biura/Shutterstock
W grudniu liczba osób bez pracy wzrosła do ponad 2,1 mln. To oznacza, że stałego zajęcia nie ma już 13,3 proc. Polaków. Tak źle nie było w końcówce roku od sześciu lat.

Według wstępnych danych resortu pracy w końcu grudnia 2012 r. w urzędach pracy zarejestrowanych było 2 mln 137,6 tys. bezrobotnych. To oznacza, że w całym ubiegłym roku liczba osób bez zajęcia zwiększyła się aż o 154,9 tys. W rezultacie stopa bezrobocia skoczyła z 12,9 proc. w listopadzie do 13,3 proc. Co gorsza, tak dużej liczby bezrobotnych nie było na koniec roku od sześciu lat.

Eksperci są zgodni, że to głównie efekt hamowania gospodarki, na który wskazują dane GUS. Bo jeszcze w I kw. PKB zwiększył się o 3,6 proc., a w III kw. już tylko o 1,4 proc. Zdaniem analityków resortu pracy wzrost liczby bezrobotnych spowodowany był także rejestrowaniem się w pośredniakach osób, którym wygasły umowy na czas określony i nie zostały przedłużone. Równocześnie zakończyły się prace sezonowe w leśnictwie, ogrodnictwie i budownictwie. Część osób, która je wykonywała, nie znalazła innego zajęcia i dlatego zarejestrowała się w urzędach pracy. Do grupy osób bezrobotnych dołączyli też ci, którzy zakończyli uczestnictwo w programach aktywizacji zawodowej. Jest to trwałe zjawisko, ponieważ tylko część bezrobotnych uzyskuje po nich stałe zatrudnienie. Na przykład spośród tych, którzy kierowani są przez pośredniaki do wykonywania prac interwencyjnych, odsetek ten wynosi ok. 70 proc., a na staże – ok. 50 proc.

– twierdzi Grzegorz Ogonek, ekonomista ING Banku Śląskiego. Jego zdaniem redukcje zatrudnienia w przedsiębiorstwach były umiarkowane. – – uważa Ogonek.

Także Marcin Mazurek, ekonomista BRE Banku, uważa, że przedsiębiorstwa przyspieszą redukcję zatrudnienia. – – wyjaśnia Mazurek.

Jego zdaniem w końcu tego roku stopa bezrobocia przekroczy 14 proc., by w rezultacie osiągnąć 14,6 proc. Jeśli sprawdzi się ta prognoza, wtedy liczba bezrobotnych zwiększyłaby się w ciągu roku o ponad 200 tys., do prawie 2,4 mln. Większym optymistą jest Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Banku. Według niego najwyższe bezrobocie będzie w lutym, gdy wyniesie 14,2 proc., potem sezonowo będzie spadać, do poniżej 13 proc. latem, a w grudniu może osiągnąć 13,8 proc. Prawdopodobnie po raz kolejny nie sprawdzą się więc prognozy rządu, który w ustawie budżetowej na ten rok przewiduje, że zarówno w końcu 2012, jak i w grudniu 2013 r. stopa bezrobocia wyniesie 13 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj