Przybywa osób długotrwale bezrobotnych, czyli takich, których łączny czas pozostawania bez pracy w ostatnich dwóch latach przekracza 12 miesięcy. Ich liczba wzrosła w ciągu roku o 55 tysięcy i przekracza milion – wynika z danych resortu pracy. A to oznacza, że już ponad połowa zarejestrowanych bezrobotnych nie ma pracy ponad rok. I nie jest to przypadkowe. – – mówi Jerzy Bartnicki, dyrektor PUP w Kwidzynie. Dodaje, że w urzędzie, którym kieruje, tylko w czerwcu liczba długotrwale bezrobotnych zwiększyła się o blisko 60 osób do 2420.
Brak środków na aktywizację bezrobotnych to bolączka większości urzędów pracy. Nie mają one już pieniędzy m.in. na szkolenia, finansowe wsparcie osób bez zajęcia, które mają pomysł na własny biznes, czy na roboty publiczne i interwencyjne. Tymczasem na kontach Funduszu Pracy zamrożonych jest ponad 6 mld zł zebranych ze składek pracodawców. Resort finansów dotychczas nie zgadzał się na ich uruchomienie ze względu na napiętą sytuację finansów publicznych. Minister pracy wystąpił jednak o uruchomienie 500 mln zł, które przeznaczone byłyby głównie na szkolenie bezrobotnych. Jak się szacuje, kwota ta pozwoliłaby na aktywizację zawodową ok. 80 tys. osób, wśród których mogliby się znaleźć także ci, którzy latami szukają płatnego zajęcia.
Brakowi pieniędzy towarzyszy kurcząca się liczba ofert pracy zgłaszana do pośredniaków. Na przykład w czerwcu było ich o blisko 8 tys. mniej niż w maju oraz o prawie 2 tys. mniej niż przed rokiem. – – twierdzi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. Zdobycie pracy jest więc coraz trudniejsze.
To jednak nie wszystko. – – uważa Piotr Rogowiecki, ekspert organizacji Pracodawcy RP. Według Bartnickiego jest ich około 50 proc. wśród tych, którzy tkwią w rejestrach bezrobotnych ponad rok.
A ci, którzy rzeczywiście chcą podjąć pracę, mają kłopoty również dlatego, że pracodawcy niechętnie ich zatrudniają. Zdaniem Rogowieckiego przedsiębiorcy nie wiedzą, czy tacy pracownicy się sprawdzą, czy nie stracili swoich kwalifikacji. – – podkreśla Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP. Ale i tak jest już ogromna grupa osób, która się poddała, po tym jak przez lata nie mogła znaleźć zatrudnienia. Takich zniechęconych osób do poszukiwania pracy w pierwszym kwartale było prawie pół miliona – wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności prowadzonych przez GUS.
Do wzrostu liczby osób długotrwale bezrobotnych przyczynia się też prawo, zgodnie z którym nie można zwolnić pracownika w ciągu czterech lat poprzedzających osiągnięcie przez niego wieku emerytalnego. Pracodawcy dają więc takim osobom wypowiedzenia wcześniej i nie chcą zatrudniać ludzi w takim wieku. Obawiają się, że jeśli pogorszy się koniunktura, to nie będą mogli się z nimi rozstać.
Długotrwałe bezrobocie wpływa niekorzystnie na psychikę. Pojawia się syndrom bezradności. Ludzie myślą: cokolwiek zrobię, do niczego dobrego to nie doprowadzi. Przyjmują rolę ofiary, od której nic nie zależy. Dlatego długotrwale bezrobotni powinni podejmować każdą pracę, jaka się pojawi, także poniżej swoich kwalifikacji albo w formie wolontariatu. Jeśli nawet nie zaktualizują swoich umiejętności zawodowych, to przynajmniej zachowają także bardzo ważne nawyki związane z pracą – choćby to, że trzeba się pojawić w firmie o określonej godzinie. To może procentować nowymi znajomościami, które w przyszłości mogą pozwolić na znalezienie pracy zgodnej z kompetencjami. Osoby dotknięte chronicznym bezrobociem bardzo trudno przywrócić do aktywności zawodowej. Dlatego państwo powinno zapewnić środki i podjąć działania, które zapobiegałyby powstawaniu bezrobocia długotrwałego.