Wiosenny spadek bezrobocia jest w tym roku mniejszy niż w roku poprzednim. W maju liczba zarejestrowanych osób bez zajęcia skurczyła się tylko o 57,6 tys. do nieco ponad 2 mln – wynika ze wstępnych danych resortu pracy. Natomiast przed rokiem spadek był większy, bo wyniósł 81 tys. W efekcie tegoroczna stopa bezrobocia obniżyła się o 0,3 pkt proc. – do 12,6 proc. i jest wyższa niż w tym samym miesiącu czterech poprzednich lat. Przy tym przed rokiem wskaźnik ten zmniejszył się o 0,4 pkt proc.

Reklama

Zdaniem ekspertów resortu pracy powodem niższej dynamiki spadku bezrobocia jest zakończenie wielu inwestycji związanych z organizacją Euro 2012, czego nie zniwelowało rozpoczynanie sezonowego zatrudnienia w budownictwie, rolnictwie czy turystyce. Równocześnie w maju nie notowano jeszcze sezonowego zatrudnienia związanego z obsługą mistrzostw Europy w piłce nożnej. To jednak nie wszystko.

Bezrobocie spada wolniej także dlatego, że gospodarka hamuje i w związku z tym powstaje mało miejsc pracy – uważa Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP. Przypomina, że w pierwszym kwartale tego roku PKB zwiększył się tylko o 3,5 proc., podczas gdy w tym samym okresie roku ubiegłego tempo wzrostu gospodarczego wyniosło 4,6 proc. I niestety koniunktura gospodarcza nadal się pogarsza w wyniku kryzysu na Zachodzie, który poza Grecją doskwiera także m.in. Włochom, Hiszpanii i Portugalii.

To powoduje, że przedsiębiorcy są bardzo ostrożni w zwiększaniu zatrudnienia. Nieprzypadkowo więc w maju zgłosili oni do urzędów pracy tylko 73,6 tys. ofert zatrudnienia – o prawie 3 tys. mniej niż przed rokiem i najmniej od siedmiu lat. W efekcie w końcu miesiąca na jedną ofertę pracy przypadało średnio w kraju aż 43 bezrobotnych – wynika z szacunków DGP. A najgorzej pod tym względem było w woj. podkarpackim i warmińsko-mazurskim, gdzie w kolejce do jednej propozycji zatrudnienia ustawiały się 83 – 84 osoby bez zajęcia.

Eksperci są zgodni, że na szybką poprawę na rynku pracy nie ma co liczyć. Po sezonowym spadku bezrobocia w okresie letnim już jesienią zacznie ono rosnąć i w grudniu będzie wyższe niż przed rokiem, bo stopa bezrobocia może wynieść nawet 13,2 proc. - ocenia Urszula Kryńska, ekonomista Banku Millennium. Jej zdaniem sytuację na rynku pracy można byłoby złagodzić, gdyby uruchomiono dodatkowe środki z Funduszu Pracy na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu. Obecnie na kontach tego funduszu zamrożonych jest aż 5 mld zł, które pochodzą ze składek pracodawców.

Część z tych pieniędzy można wykorzystać na staże dla bezrobotnych i wspomaganie tworzenia przez nich małych firm. Prawdopodobny wzrost bezrobocia jest bardzo groźny, ponieważ przyczyni się do powiększenia skrajnej biedy w naszym kraju. Bo od lat, jak wynika z badań GUS, ubóstwem zagrożone są przede wszystkim osoby bezrobotne i ich rodziny.

W grudniu stopa bezrobocia wzrośnie do poziomu 13,2 proc.