Każdy pracodawca, który w ten sposób kontroluje czas pracy, łamie prawo. Tak uważa GIODO. Według niego firma nie może przetwarzać danych biometrycznych pracowników, gdyż katalog tych, które mogą pozyskiwać na potrzeby zatrudnienia, jest zamknięty. Nie może tego robić, nawet jeśli pracownik się zgodzi.
Takie stanowisko prezentują też sądy administracyjne. Firmy jednak niewiele sobie z tego robią. – mówi Andrzej Szóstek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie. Dodaje, że większość wybiera ewidencję papilarną, bo jest wygodniejsza i szybsza. – podkreśla Szóstek.
Od marca aparatura pozwalająca na potwierdzanie czasu pracy liniami papilarnymi działa również w Powiatowym Urzędzie Pracy (PUP) w Kielcach.
– mówi Małgorzata Stanioch, dyrektor PUP w Kielcach.
Linie papilarne będą w tym urzędzie jednak wykorzystywane w przyszłości, m.in. do uzyskania dostępu do pomieszczeń archiwum czy kasy. To wiąże się z zakupem dodatkowego urządzenia. System już kosztował placówkę około 10 tys. zł.
– mówi anonimowo pracownik firmy Okno z Białej Podlaskiej, która kilka tygodni temu zainstalowała nowoczesną aparaturę do sprawdzania czasu pracy.
Pracodawcy prowadzą ewidencję za pomocą linii papilarnych, bo ani Państwowa Inspekcja Pracy, ani GIODO nie nakładają kar za wykorzystanie biometrii. Występują jedynie do pracodawcy o zaniechanie tego procederu. Sąd z kolei może tylko zakazać zbierania takich danych.
– komentuje tę sytuację Marek Olczyk z PTC Security Systems. Z jednej strony pracodawca ma dokładnie zapisywać czas pracy, by płacić za nadgodziny, zapewniać wymagany odpoczynek, a z drugiej nie daje możliwości zastosowania nowoczesnych metod, które to umożliwiają.