Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie tylko Białorusini i Ukraińcy ciągną do nas. Polska jak magnes

7 lutego 2012, 11:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie tylko Białorusini i Ukraińcy ciągną do nas. Polska jak magnes
Shutterstock
Rynek pracy nad Wisłą staje się coraz bardziej atrakcyjny dla cudzoziemców. I wcale nie chodzi o mieszkańców Białorusi czy Ukrainy. Oprócz pracowników ze Wschodu, dobrze już u nas zadomowionych, do Polski przyjeżdżają do pracy specjaliści z krajów Unii Europejskiej.

Pracować w Polsce chce coraz więcej przyjezdnych. I to nie tylko tych zza wschodniej granicy, lecz także z krajów strefy euro. O ile jednak Białorusini, Ukraińcy czy Ormianie szukają głównie prostych prac na budowach, w przetwórstwie czy w rolnictwie, to Niemczy czy Włosi pracują jako wysoko wykwalifikowani fachowcy i menedżerowie.

Najwięcej z nich zatrudnionych jest w firmach, które podpisały kontrakty na realizację dużych projektów infrastrukturalnych. Na przykład przy budowie drugiej linii metra pracuje około 80 Włochów i Turków, zatrudnionych przez Astaldi i Gulermak. Oprócz inżynierów są tu zbrojarze, specjaliści do obsługi maszyn wiertniczych i mechanicy unikalnych specjalności, których spółki oddelegowały do Polski.

Nowym zjawiskiem jest napływ do Polski aplikacji od młodych Niemców, którzy chcą pracować w koncernach, takich jak np. Opel czy Volkswagen, mających tu fabryki.

– wyjaśnia Krzysztof Inglot z Work Services. Atutem są też zarobki: obecnie menedżer od marketingu w zagranicznej firmie może liczyć w Polsce na ok. 20 tys. zł brutto a informatyk z 2-, 3-letnim doświadczeniem nawet na ponad 10 tys. zł. Za Odrą dostałby niewiele więcej, za to koszty życia miałby znacznie wyższe.

W rejestrach dużych agencji pośrednictwa pracy niewielu jest jeszcze Hiszpanów, Portugalczyków czy Greków. – mówi Artur Ragan z Adecco. Ci, którzy chcą pracować, przyjeżdżają do Polski bezpośrednio do znajomych, którzy pomagają im znaleźć zatrudnienie. Nikt nie wie, ilu ich jest, bo nie muszą oni występować o pozwolenia na pracę.

Z roku na rok rośnie też rzesza obywateli krajów spoza Unii Europejskiej, którzy przyjeżdżają do Polski w poszukiwaniu pracy. Z opublikowanych wczoraj danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wynika, że w ubiegłym roku pozwolenia na pracę w Polsce dostało ponad 41 tys. osób, czyli o prawie 4 tys. więcej niż w 2010 roku.

Ten rok może pod tym względem okazać się rekordowy: z szacunków największych firm rekrutacyjnych, takich jak Addeco, Work Express i Work Services, wynika, że w 2012 roku przyjedzie nad Wisłę co najmniej 55 tys. pracowników. Najwięcej z Ukrainy, Białorusi oraz Wietnamu.

– mówi Krzysztof Inglot z Work Services. Najwięcej z branży transportowo-logistycznej, rolnej i przetwórstwa spożywczego. Deficyt w tych sektorach to przede wszystkim efekt emigracji Polaków za granicę, głównie do Wielkiej Brytanii, Irlandii a ostatnio także Holandii i Niemiec. Liczba emigrujących rośnie, w miarę jak stabilizuje się sytuacja gospodarcza w północnych krajach UE i złoty umacnia się wobec euro i funta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj