Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent podnosi rękę na świętość obywateli. Koniec lenistwa!

23 listopada 2011, 13:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent podnosi rękę na świętość obywateli. Koniec lenistwa!
PAP/EPA
Jeśli w laickiej Francji istnieje cokolwiek świętego - poza samą laickością, rzecz jasna - to jest to zdobycz socjalna, na którą zamach właśnie szykuje Nicolas Sarkozy. Prezydent podnosi rękę na świętość Francuzów: 35-godzinny tydzień pracy.

"Największa zdobycz francuskiego państwa socjalnego" może nie przetrwać starcia z kryzysem zadłużeniowym – na rozpoczętej wczoraj konwencji rządząca partia UMP przedstawi propozycje dalszego ograniczenia zakresu jego obowiązywania, a może nawet całkowitego zniesienia.

35-tygodniowy tydzień pracy wprowadzono w lutym 2000 r., gdy premierem był socjalista Lionel Jospin, ale postulatem Partii Socjalistycznej był on już od roku 1981. Zdaniem jego krytyków – centroprawicy i ekonomistów – wbrew założeniom, że krótszy czas pracy to większa liczba potrzebnych pracowników do wytworzenia takiej samej ilości dóbr, wcale nie przyczynił się on do spadku bezrobocia. Zresztą z tego powodu w ciągu 11 lat jego obowiązywania już dwukrotnie łagodzono przepis i wprowadzano wyjątki, które pozwalają w pewnych okolicznościach i pewnych branżach pracować dłużej.

To za mało – uważają politycy rządzącej UMP. Po tym, jak agencje ratingowe zagroziły Francji obniżeniem najwyższej oceny kredytowej, prezydent Nicolas Sarkozy i premier Francois Fillon zaczęli przygotowywać programy oszczędnościowe i sposoby na pobudzenie wzrostu gospodarczego. – W czasie kryzysu utrzymanie 35-godzinnego tygodnia pracy jest niemożliwe – oświadczył nawet sekretarz generalny UMP Jean-Francois Cope.

Nie sposób temu zaprzeczyć. W całej Unii Europejskiej 35-godzinny tydzień pracy obowiązuje tylko we Francji (w większości nowych państw członkowskich pracuje się po 40 godzin, a unijna średnia to 38,6). Ale w praktyce Francuzi spędzają w pracy więcej, bo średnio po 41 godzin tygodniowo. Oznacza to, że w każdym tygodniu statystyczny Francuz wyrabia sześć godzin płatnych nadgodzin, które są dodatkowym obciążeniem dla przedsiębiorstw. Co więcej, w żadnym innym kraju UE różnica między formalnym a faktycznym czasem pracy nie jest tak duża. Nic dziwnego, że francuskie firmy są mało konkurencyjne i niechętnie zatrudniają nowych ludzi.

Prawdopodobnie jednak ten argument nie trafi do przekonania większości Francuzów – wystarczy przypomnieć wielotygodniowe i wielotysięczne protesty przeciw podniesieniu wieku emerytalnego (z rekordowo niskich 62 lat). Trudno zatem nie docenić odwagi Sarkozy’ego, który decyduje się na wprowadzenie koniecznych, a bardzo niepopularnych zmian, mimo czekających go wiosną wyborów prezydenckich. Jak wiadomo, niektórzy politycy reformy odkładali właśnie z powodu czekających ich wyborów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj