Gazeta wskazała, że "w ciągu ostatnich sześciu lat Państwo Środka zwiększyło produkcję drobiu o wolumen odpowiadający niemal całej obecnej produkcji Polski, czyli blisko 3 mln ton", dzięki czemu stało się drugim co do wielkości producentem mięsa kurcząt brojlerów na świecie. Według danych amerykańskiego departamentu rolnictwa (USDA) produkują już 17,3 mln ton rocznie.
"Polska ma się czego obawiać"
"Polska ma się czego obawiać" – czytamy. Cytowany przez gazetę Adam Sojka, prezes Grupy Drosed, zwrócił uwagę, że w 2020 r. Chiny eksportowały do Europy ok. 20 tys. ton drobiu. W ubiegłym roku było to już ok. 150 tys. ton, które trafiło do Europy i Wielkiej Brytanii. Wskazał też, że chińskie produkty są bardzo konkurencyjne cenowo.
Chiński rynek zamknięty dla Polski
W artykule podkreślono, że polska branża drobiarska od lat próbuje wrócić na rynek chiński, który został dla niej zamknięty w 2020 r., po wykryciu w Polsce ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków. "W najlepszym okresie współpracy eksport polskiego mięsa drobiowego do Chin sięgał nawet 55 mln euro rocznie. Obecnie – przy znacznie większej produkcji i eksporcie całej branży – potencjał sprzedaży wydaje się wyraźnie większy" – czytamy.
W zeszłym roku Polska i Chiny podpisały wprawdzie porozumienie określające warunki eksportu polskiego drobiu, a pierwsze transporty miały ruszyć już w połowie października, tak się jednak nie stało z powodu chińskich barier administracyjnych.
Eksport z Chin poza kontrolą UE
Tymczasem UE dopuściła do naszego rynku kolejne chińskie zakłady drobiarskie. Początkowo były one certyfikowane bezpośrednio przez unijne służby, później jednak Bruksela dała stronie chińskiej możliwość rozszerzania uprawnień na następne zakłady. Obecnie blisko 70 z nich ma prawo eksportować do Europy. Odbywa się to praktycznie poza realną kontrolą europejskich służb weterynaryjnych – podkreślił prezes Grupy Drosed.