Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd zapewnia, że bezrobocie spadnie

11 stycznia 2011, 14:25
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Choć cały czas przybywa ludzi bez pracy, to jednak rząd zapewnia, że wkrótce będzie lepiej. Wiceminister pracy zapewnia, że na koniec roku stopa bezrobocia spadnie poniżej 10 proc.

Bezrobocia na koniec 2011 r. wyniesie 10-11 proc. Ale przy spełnieniu kilku warunków możliwe jest też, że osiągnie poziom zapisany w budżecie - 9,9 proc. Wiceminister pracy, Czesława Ostrowska prognozuje w rozmowie z PAP, że w lutym, bądź marcu może przekroczyć 13 proc.

"Myślę, że na koniec roku stopa bezrobocia będzie oscylować wokół 10-11 proc. Osiągnięcie wyniku zgodnego z założeniami budżetowymi, czyli 9,9 proc., jest możliwe, ale musi być spełnione kilka warunków. Istotny będzie wpływ otwarcia rynku niemieckiego i austriackiego w maju. Ważny będzie także przebieg zimy - zarówno na początku, jak i na końcu roku" - powiedziała w rozmowie z PAP wiceminister pracy Czesława Ostrowska.

Na początku stycznia minister pracy Jolanta Fedak napisała w odpowiedzi na interpelację poselską, że obniżenie stopy bezrobocia do 9,9 proc. jest niezagrożone. Ostrowska prognozuje, że skala wzrostu bezrobocia w styczniu może być podobna do grudnia, jednak prognozy są ryzykowne.

"Ciężko po tych niepełnych dwu tygodniach stycznia mówić o skali wzrostu. To może być wzrost o 0,6 pkt. proc. jak w grudniu, ale może być i mniej - np. 0,3 pkt. proc." - dodała wiceminister. Z szacunków Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej wynika, że bezrobocie w grudniu wzrosło do 12,3 proc. wobec 11,7 proc. w listopadzie.

Zdaniem Ostrowskiej, w lutym bądź marcu stopa bezrobocia prawdopodobnie przekroczy 13 proc., zaś w latem będzie utrzymywać się poniżej 11 proc.

"Przekroczenie 13 proc. w lutym, bądź marcu jest prawdopodobne, ale nie jest nieuniknione. Cieplejsza zima może sprzyjać szybszemu rozpoczęciu prac budowlanych. Należy podkreślić, że sytuacja na rynku pracy normalizuje się. Trendy w gospodarce, a także prognozy wskazują na to, że będzie przybywać miejsc pracy, więc więcej osób znajdzie zatrudnienie. Wciąż posiadamy także środki finansowe na aktywizowanie bezrobotnych i subsydiowanie miejsc pracy. Te działania będą jednak mniejsze niż w latach poprzednich, gdyż po pierwsze dysponujemy mniejszymi środkami. Po drugie, środki te będą kierowane przede wszystkim do tych bezrobotnych, którzy są w najtrudniejszej sytuacji na rynku pracy. - powiedziała Ostrowska.

"Zapowiedzi pracodawców sygnalizują nam, że wzrost zatrudnienia będzie większy niż w zeszłym roku. Zapowiedzi zwolnień grupowych są na poziomie zbliżonym do zeszłorocznych. To wskazuje, że miesiącach wakacyjnych bezrobocie zejdzie poniżej 11 proc." - dodała.

Zdaniem Ostrowskiej, otwarcie w maju niemieckiego i austriackiego rynku pracy nie musi odbić się widocznym spadkiem bezrobocia w Polsce. Resort szacuje, że w kolejnych trzech latach może wyjechać z Polski do tych państw 100-300 tys. osób.

"Liczba osób, która wyjedzie w poszukiwaniu pracy będzie na pewno niższa niż liczba osób wyjeżdżających do państw anglosaskich w 2005 roku. Ciężko jednak określić jaka to będzie skala emigracji - to może być 100-120 tysięcy osób, ale i 300 tysięcy osób. Będzie to rozłożone w czasie. Nie można jednak mówić, że to na pewno odbije się widocznie na spadku stopy bezrobocia w maju" - powiedziała.

"Zakładamy, że większość osób, które zdecydują się na pracę w Niemczech to będą osoby o niższych kwalifikacjach. Te osoby także w latach poprzednich podejmowały prace sezonowe m.in. w niemieckim rolnictwie. Na ich miejsce do Polski przyjeżdżają natomiast pracownicy sezonowi ze Wschodu. Dla polskiej gospodarki istotniejsze jest czy i w jakiej skali nastąpi odpływ pracowników wyspecjalizowanych, o wysokich kwalifikacjach" - dodała.

Według Ostrowskiej, otwarcie rynku pracy w Niemczech i Austrii może skutkować zwiększoną dynamiką wzrostu wynagrodzeń w 2011 r., zatrudnienie w 2011 roku wzrośnie o 1,5 proc. rok do roku. "Od 2011 roku rozpoczyna się kształtować +rynek pracownika+, m.in. ze względu na początek niżu demograficznego. To sprawi, że płace w tym roku powinny rosnąć. Efekt ten będzie zwiększony także przez pełne otwarcie rynku UE - polscy pracodawcy będą chcieli zatrzymać wykwalifikowanych pracowników, więc będą podnosić pensje - powiedziała Ostrowska.

"Zatrudnienie w gospodarce także będzie rosło, ale trudno jest określić w jakiej skali. Eksperci mówią, że może to być roczny wzrost o 1,5 proc., i ja sądzę, że tak będzie" - dodała. Zdaniem Ostrowskiej, zatrudnienie będzie ograniczane m.in. w logistyce i łączności, zaś rosło będzie głównie w usługach i branży budowlanej.

"Kłopoty mogą być w takich gałęziach jak logistyka, łączność czy szeroko rozumiane przetwórstwo przemysłowe. Tak wynika z zapowiedzi zwolnień grupowych, jednak często te zapowiedzi nie przekładają się na rzeczywistość. Zatrudnienie powinno natomiast w tym roku rosnąć w usługach, budowlance i winnych branżach powiązanych z projektami infrastrukturalnymi" - dodała.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj