Rent-a-Human (RentAHuman.ai) została uruchomiona na początku lutego 2026 r. jako projekt stworzony w krótkim czasie przez inżyniera oprogramowania Alexandra Liteplo, przy współpracy Patricii Tani. Platforma powstała jako eksperyment, mający pokazać, w jaki sposób systemy AI mogą działać poza środowiskiem cyfrowym, wykorzystując ludzi jako „warstwę fizyczną”.
Ludzie jako "warstwa fizyczna"
Model działania opiera się na rynku usług, w którym użytkownicy oferują swoje umiejętności i czas, a agenci AI – poprzez interfejsy techniczne – mogą wyszukiwać wykonawców i zlecać im zadania. Obejmują one m.in. wizyty w urzędach, wykonywanie dokumentacji fotograficznej, podpisywanie dokumentów czy działania o charakterze promocyjnym. Rozliczenia odbywają się w kryptowalutach.
Jak wskazał dr Alek Tarkowski, socjolog i analityk transformacji cyfrowej, prezes Open Future, zajmujący się wpływem technologii na rynek pracy i polityki publicznej, rozwiązanie zawiera element nowości, ale wpisuje się w rozwój znanych modeli pracy platformowej, w których zadania są przydzielane i rozliczane przez algorytmy, często w warunkach ograniczonej ochrony pracowników.
"Ukrycie" zleceniodawcy za warstwą algorytmu
Ekspert zwrócił uwagę, że nowością jest „ukrycie” zleceniodawcy za warstwą algorytmu. - W tradycyjnych platformach wiadomo, jaka firma stoi za systemem. W tym przypadku pojawia się pytanie, kto faktycznie odpowiada za zlecenie – twórca technologii, operator platformy czy użytkownik uruchamiający agenta AI – zauważył.
Jego zdaniem obecne regulacje nie nadążają za tego typu rozwiązaniami i już dziś istnieją trudności z określeniem statusu pracowników platformowych, a wprowadzenie AI jako pośrednika dodatkowo komplikuje kwestie odpowiedzialności i bezpieczeństwa.
Wykorzystanie kryptowalut
Dodatkowym elementem jest wykorzystanie kryptowalut, które umożliwiają funkcjonowanie poza tradycyjnymi systemami finansowymi. Tarkowski ocenił, że może to prowadzić do powstawania równoległej gospodarki pracy – mniej przejrzystej i słabiej regulowanej.
Ekspert podkreślił, że zjawisko wpisuje się w szerszy trend globalizacji pracy cyfrowej, w której zadania wykonywane są często przez osoby z krajów o niższych dochodach, za niewielkie wynagrodzenie. Wskazał m.in. na rozwój tzw. „ghost work”, czyli pracy ukrytej za działaniem systemów AI.
Jak zaznaczył, tego typu platformy pozostają na razie eksperymentem, często o charakterze marketingowym, jednak część takich rozwiązań może w przyszłości przekształcić się w trwałe modele gospodarcze.
- AI nie jest jeszcze pracodawcą w pełnym sensie, ale może pośredniczyć w procesach decyzyjnych w sposób coraz mniej przejrzysty. To rodzi wyzwanie dla systemów odpowiedzialności i ochrony pracowników – podsumował.
Mira Suchodolska (PAP)