Dziennik Gazeta Prawana logo

Wirtualne zyski z cyfrowego podatku. Premier mówi o miliardzie wpływu, ale w resorcie finansów... nikt nie wie, skąd ta kwota

13 marca 2019, 08:29
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki/PAP Archiwalny
W resorcie finansów nikt nie wierzy w ogromne dochody z opodatkowania technologicznych gigantów. Ani w to, że daninę da się szybko wprowadzić.

To, że rząd będzie szukał finansowania nowych obietnic wyborczych w uszczelnieniu systemu podatkowego dla wszystkich, było oczywiste. Zaskoczyło, że premier Mateusz Morawiecki jako źródło wskazał też nowy podatek cyfrowy (digital tax), którego w Polsce jeszcze nie ma i wiele wskazuje, że długo może nie być. Nie można też wykluczyć, że nie pojawi się wcale.

Wśród krajów członkowskich Unii zdania są mocno podzielone i nie ma zielonego światła, aby nowa danina powstała jako szeroko zakrojona inicjatywa na poziomie całej wspólnoty. Taki jest efekt wtorkowego spotkania ministrów finansów UE w Brukseli. Rumuński minister Eugen Teodorovici, którego kraj sprawuje właśnie prezydencję w Unii, przekazał podczas publicznej części spotkania, że pomimo miesięcy rozmów nie ma zgody w sprawie podatku.

– poinformował szef rumuńskiego resortu finansów. To znaczy, że platformą do dalszej dyskusji będzie OECD, a w Unii jest oczekiwanie, że uda się dojść do porozumienia w przyszłym roku. – – zastrzegł Teodorovici.

Od początku unijnej dyskusji największymi oponentami digital tax były Irlandia, Szwecja oraz Finlandia. Polska chce, ale bez pośpiechu.

Mateusz Morawiecki, wskazując, gdzie rząd będzie szukał miliardów na pokrycie wyborczego rachunku, założył, że 1 mld zł będzie pochodził z opodatkowania cyfrowych gigantów. Chodzi o czwórkę największych firm z tej branży na świecie nazywanych w skrócie GAFA (Google, Apple, Facebook, Amazon). Tyle że w Ministerstwie Finansów nikt nie wie, skąd wzięła się podana kwota. – – mówi nasz informator z resortu.

Oficjalnie ministerstwo przekazało nam, że "efektywne opodatkowanie gospodarki cyfrowej ma kluczowe znaczenie dla polskiego rządu".

W MF obawy budzi wprowadzanie daniny bez wypracowania jednolitego rozwiązania unijnego. Formalnie przeszkód przed takim krokiem nie ma, a Komisja Europejska przygotowała nawet ramy, w jakich digital tax miałby się mieścić. Stawka powinna zamykać się w przedziale od 1 do 5 proc. (projekt dyrektywy wskazuje na 3 proc.), opodatkowany miałby być przychód przedsiębiorstwa. Danina uderzyłaby po kieszeni faktycznie tylko największych cyfrowych gigantów opodatkowaniem przychodów powyżej 750 mln euro w skali globalnej i powyżej 50 mln euro w całej UE. Komisja szacuje, że w całej wspólnocie udałoby się zebrać ok. 5 mld euro.

"Odnośnie do jednostronnych metod rozwiązania tego problemu, MF analizuje przepisy istniejące, jak i proponowane w innych krajach. Nadal uczestniczymy jednak w pracach na poziomie unijnym, starając się wypracować konsensus akceptowalny dla wszystkich państw członkowskich UE" – odpowiada nam resort finansów, który spytaliśmy, czy Polska, jeśli nie będzie unijnego porozumienia, zdecyduje się jednak wprowadzić nowy podatek.

Są kraje, które zanim się to stało, swoje wersje digital taxu przygotowały, a nawet uchwaliły. Zrobili to m.in. Włosi, ale tam pobór podatku jest zawieszony. Teraz temat przyspieszył we Francji, która od początku była największym orędownikiem daniny. Minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire kilka dni temu zapowiedział, że francuska wersja podatku będzie miała stawkę 3 proc., obejmie przychody powyżej 750 mln euro na poziomie globalnym i co najmniej 25 mln euro we Francji.

– powiedział Le Maire. Ma go płacić ok. 30 przedsiębiorstw, a spodziewane dochody w skali roku to ok. 500 mln euro.

Także Brytyjczycy nie zamierzają zbyt długo czekać ze swoim podatkiem od usług cyfrowych. Tamtejszy minister finansów Philip Hammond zapowiedział, że brak porozumienia w OECD spowoduje, że od kwietnia 2020 r. takie firmy jak Google czy Facebook będą płaciły na Wyspach specjalną daninę, która w skali roku powinna dać ok. 400 mln funtów.

Francuska inicjatywa już spotkała się z krytycznymi opinia za oceanem. Gros firm, w które uderzy podatek, jest bowiem ze Stanów Zjednoczonych. Z pewnością próby wprowadzenia podatku u nas też nie pozostaną bez reakcji. Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher udowodniła już w ostatnich miesiącach, że potrafi aktywnie i skutecznie zabiegać o interes amerykańskich koncernów działających w naszym kraju.

– twierdzi nasz rozmówca z MF i zwraca uwagę, że najwcześniejszy możliwy termin wejścia w życie daniny to de facto druga połowa przyszłego roku.

– dodaje.

Filip Majdowski, wicedyrektor departamentu systemu podatkowego w resorcie finansów, rok temu, kiedy trwała gorąca dyskusja o podatku cyfrowym, w wywiadzie dla DGP wskazywał, że nie da się precyzyjnie wskazać, ile wyniosą z niego dochody, bo opodatkowanie będzie dotyczyło szarego obszaru gospodarki. O szacunki pokusił się Warsaw Enterprise Institute. Wynika z nich, że będzie to od 370 do 470 mln zł rocznie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj