Dziennik Gazeta Prawana logo

Nagły zwrot w sprawie kwoty wolnej. Rząd zostawia sobie furtkę i ma trzy scenariusze

21 listopada 2016, 06:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Posiedzenie rządu
Posiedzenie rządu/Agencja Gazeta
Rząd analizuje, czy stać go na choćby minimalną jej podwyżkę już od 1 stycznia 2017 r.

Jak wynika z naszych informacji, prace nad tym trwają na zapleczu gabinetu Beaty Szydło. Pośrednio potwierdza to fakt, że przyjęta przez Sejm ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych została zdjęta z zakończonego w czwartek posiedzenia Senatu. Termin jej rozpatrzenia przesunięto na 29 listopada.

Rząd ma więc jeszcze tydzień na zaplanowanie ewentualnych korekt w dokumencie. Obecnie zakłada on, że kwota wolna od PIT zostanie w 2017 r. na dotychczasowym poziomie 3091 zł.

Do tej pory politycy PiS deklarowali, że podwyżka kwoty wolnej zacznie się od 2018 r. I ta decyzja jest podtrzymywana w oficjalnych komunikatach PiS. Nieoficjalnie jednak partia zostawia sobie furtkę, która pozwoliłaby na zmiany w kwocie wolnej już na początku przyszłego roku.

Na pewno nie ma mowy o pełnej podwyżce do 8 tys. zł dla wszystkich podatników, o czym mówił PiS w kampanii i co zaproponował w projekcie ustawy prezydent Andrzej Duda. Rząd ma do wyboru trzy łagodniejsze (z budżetowego punktu widzenia) scenariusze.

Pierwszy: ograniczona podwyżka kwoty wolnej dla wszystkich, czyli złagodzona wersja propozycji prezydenckiej. Nie wiadomo, czy byłoby to 5, czy 6 tys. zł, ale na pewno nie 8. Ten ostatni wariant uszczupliłby bowiem wpływy z PIT o ponad 20 mld zł. Dziś podatnik zyskuje na kwocie wolnej 556 zł. Przy jej podniesieniu do 8 tys. byłoby to już 1440 zł. Ale każde 100 zł zysku podatników to około 2,2 mld straty dla budżetu państwa. Z tego powodu jest to wariant najbardziej kosztowny i tym samym najmniej prawdopodobny.

Druga możliwość to degresywna kwota wolna. Czyli im wyższe dochody, tym mniejsza korzyść. To ogranicza koszty, ale także zakres beneficjentów. W takim przypadku dla osób dobrze zarabiających kwota może nie wzrosnąć wcale. Z kolei dla tych, którzy zarabiają najmniej, wzrosłaby najbardziej. W tym wypadku można tak kalkulować wzrost kwoty dla poszczególnych grup, by koszty budżetowe były jak najniższe.

Trzeci scenariusz to ograniczenie podwyżki tylko do podatników o najniższych dochodach, czyli osób z dochodem do 8 tys. zł lub 7,6 tys. zł. Skąd wzięła się ta druga kwota? Wprowadzenie takiej kwoty wolnej dla najbiedniejszych rozważali senatorowie, którzy badali, jak można wykonać orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Jednak nawet w takim „optymistycznym” dla rządu scenariuszu państwo straciłoby na PIT nawet 1,6 mld zł rocznie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Autor bez zdjęcia
Grzegorz Osiecki

Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj