Radcowie prawni i doradcy podatkowi alarmują: coraz częściej dyrektorzy pięciu izb skarbowych, wydający z upoważnienia ministra finansów interpretacje podatkowe, z powodów formalnych pozostawiają wnioski bez rozpatrzenia. Coraz chętniej też czekają niemal do ostatniej chwili, by wystąpić do podatnika z żądaniem uzupełnienia wniosku i pytaniami. Chcą w ten sposób zyskać na czasie.
Reklama
Moi klienci dostają żądania uzupełnienia wniosku z reguły na dwa tygodnie przed upływem trzymiesięcznego terminu na wydanie interpretacji. Ale są i tacy, którzy otrzymują je na trzy dni przed tą datą. Trudno dziwić się ich oburzeniu, gdy widać, że pytania formułowane są na siłę, bo odpowiedzi znajdują się we wniosku – mówi prawnik reprezentujący podatnika z Mazowsza. Jego sprawa wciąż się toczy, bo złożył zażalenie na postanowienie o pozostawieniu wniosku o interpretację bez rozpatrzenia.
W innym przypadku podatnik zamieścił wszystkie potrzebne do wydania interpretacji dane we wniosku, ale tylko niektóre w części, gdzie było jego stanowisko. Miało to ułatwić pracownikowi izby skarbowej czytanie wniosku. Został jednak wezwany do jego uzupełnienia w zakresie pytań, na które urzędnik miał odpowiedź, tyle że nie w tym miejscu, co chciał.
Za każdym przepisem, który organy podatkowe analizują, kryje się jakieś uzasadnienie. Przepisy o interpretacjach podatkowych mają ułatwiać życie nie urzędnikom, lecz podatnikom. Tymczasem stałą praktyką urzędników jest pytanie o cokolwiek, byleby tylko nie wydać interpretacji – twierdzi Sławomir Sadocha, doradca podatkowy.
Jak mówi, w ten sposób przepadają istotne sprawy, zwłaszcza takie, w których istnieje rozbieżne orzecznictwo organów podatkowych albo organów i sądów administracyjnych.