Światowy przemysł stoczniowy i morski przeżywają kryzys największy od dziesięcioleci. Armatorzy nie odbierają zamówionych jednostek, trwa bezlitosna walka o fracht - tylko w Azji, u wybrzeży Chin, Hongkongu i Singapuru czeka bezskutecznie na ładunek 460 kontenerowców, czyli 15 proc. światowego tonażu.
A przecież jeszcze 5 lat temu żarłoczny chiński popyt na towary i surowce oznaczał zajęcie dla tych statków, po które ustawiała się kolejka chętnych. Windowało to wysokość frachtów i zamówienia w stoczniach. stocznie na świecie otrzymały tyle zamówień, że
Teraz nowe statki - ponad 9 tys. sztuk - stoją na kotwicy bezrobotne, gdyż popyt na przewozy gwałtownie skurczył się. Straty operatorów morskich mogą wynieść w tym roku nawet 20 mld dolarów.
Więcej informacji: Stocznie, statki i porty to obecnie najgorszy biznes świata
p
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl