Formalnie projekt znajduje się w uzgodnieniach od 19 czerwca i, jak słyszymy, na tym etapie prace legislacyjne się zakończa. – Projekt ma czysto techniczny charakter, ale zaczął budzić nieuzasadnione emocje w kampanii, co odbiło się na jego odbiorze medialnym, dlatego nie będzie dalej procedowany – twierdzi nasz rozmówca z rządu.

Reklama

Donald Tusk w weekendowym spocie pokazywał go jako dowód hipokryzji PiS, który z jednej strony straszy obcymi, a z drugiej – chce ich masowo sprowadzać, gdy w Polsce brakuje rak do pracy.

Chodzi o projekt rozporządzenia MSZ w sprawie państw, w których cudzoziemcy mogą składać wnioski o wydanie wizy przez ministra właściwego ds. zagranicznych. W uproszczeniu zakłada ono rozszerzenie o 20 grupy państw, których obywatele mogli liczyć na rozpatrzenie ich wniosków o wizy nie przez konsulów, ale przez urzędników MSZ. Chodzi o takie kraje jak: Pakistan, Arabia Saudyjska, Azerbejdżan, Filipiny, Indie, Kuwejt czy Turcja.

Autorzy projektuprzyznają, że "rosnące zainteresowanie uzyskaniem wizy, potrzeby polskiego rynku pracy, a jednocześnie brak zwiększenia zatrudnienia w urzędach konsularnych i tym samym zapewnienia sprawnej obsługi wizowej wymusił poszukiwanie innych rozwiązań".

Złożenie wniosku o wydanie wizy do ministra spraw zagranicznych miało być możliwe, jeśli w danym kraju działają "usługodawcy zewnętrzni". W praktyce chodzi o firmy, które sprowadzają cudzoziemców na polski rynek pracy (przyjmują dokumenty i przekazują je do MSZ), zgodnie z zapotrzebowaniem zgłoszonym przez pracodawców. MSZ zakłada w projekcie, że takich osób ubiegających się o wydanie wiz będzie nie mniej niż 400 tys. rocznie. Co nie oznacza, że tylu przyjedzie.

CZYTAJ WIĘCEJ WE WTORKOWYM WYDANIU "DGP. DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>