- dodał prezes NBP. - powiedział. - dodał. Zauważył też, że podniesienie stóp procentowych do poziomu inflacji oznaczałoby "degrengoladę polityczną i społeczną" i że niektórym na tym na pewno zależy.
Koniunktura na świecie
- tłumaczył Glapiński. mówił. wyjaśniał. Dodał jednak, że sytuacja na rynkach pracy jest korzystna. Według niego, popyt, nastroje i konsumpcję obniżane są przez spadek realnych dochodów.
Glapiński zauważył też, że w wielu gospodarkach na świecie spada wzrost inflacji - zarówno w USA, jak i w strefie euro.
mówił. - twierdził.
- mówił jednak. Uderzył też w zwolenników strefy euro, bo przypomniał, że w krajach postkomunistycznych, które przyjęły euro, inflacja przekracza 20 proc. Jego zdaniem, bank centralny strefy euro nie wprowadza bowiem rozwiązań, zgodnych z profilem gospodarek tych państw. Jak dodał, przyjęcie euro służy tylko najbogatszym.- twierdził.
"Kurs złotego ma się dobrze"
Glapiński mówił, że RPP słusznie nie podniosła stóp procentowych, bo - wbrew czarnowidzom - kurs złotego się nie załamał, a Polska jest atrakcyjnym miejscem do inwestycji. " dodał. Jak stwierdził, szokowy wzrost surowców uderzył zarówno w podaż, jak i popyt. Te szoki - jak mówił - będą długo wygaszane. Jego zdaniem, inflację napędziło też odrodzenie popytu po zakończeniu obostrzeń pandemicznych. - stwierdził -
Uznał też, że ci, którzy mówią, że NBP powinien wcześniej podnosić stopy procentowe kłamią. Stwierdził bowiem, że banki centralne innych krajów rok po Polsce zaczęły podnosić stopy procentowe, dlatego teraz cały czas w tych krajach rosną stopy procentowe. Inne państwa, które podniosły wcześniej, jak Polska, teraz zakończyły cykl podwyżek. Zauważył, że ci, którzy mówią, że NBP powinien podnieść stopy do obecnego poziomu jednym gwałtownym ruchem, nie zwracają uwagi na sytuację gospodarczą, bo to by zniszczyło Polskę.
Powiedział też, że czasami rząd podejmował decyzje, które szły wbrew polityce NBP, ale też i NBP podejmowało decyzje wbrew działań władz.
Przyznał, że dążąc do obniżenia inflacji, NBP schładza gospodarkę. " - powiedział. Przypomniał bowiem, że pojawiły się wtedy masy bezrobotnych, a to "wielkie nieszczęście" zniszczyło polskie życie gospodarcze. Przypomniał, że wiele osób po tym szoku nie wróciło na rynek pracy i do tego nie wolno teraz dopuścić na nowo.
Według Glapińskiego, choć inflacja może wzrosnąć w styczniu i w lutym, to na koniec roku spadnie do około 8 proc. - mówił. - mówił, nawiązując do "płaskowyżu". Powiedział bowiem, że po nagłym wzroście, inflacja się ustabilizowała, a teraz nadchodzi kres płaskowyżu i gwałtowny sposób. - zauważył. Glapiński dodał, że średni wzrost płac, do połowy maja, nadążał za inflacją. - powiedział. Glapiński dodał, że po spadku inflacji i po obniżaniu stóp procentowych, Polska w sile nabywczej, przegoni Włochy, Hiszpanię i Francję. - pytał?