"Świat stoi w obliczu 'Zeitenwende': epokowego przesunięcia tektonicznego (...) Wynurzyły się nowe mocarstwa, w tym gospodarczo silne i politycznie asertywne Chiny. W tym wielobiegunowym świecie różne kraje i modele rządów rywalizują ze sobą o siłę i wpływy" - pisze szef niemieckiego rządu w czasopiśmie prowadzonym przez wpływowy think tank Council on Foreign Relations (CFR).

Reklama

Scholz deklaruje, że Niemcy zamierzają bronić porządku międzynarodowego opartego na zasadach i stać się "gwarantem europejskiego bezpieczeństwa, jakiego oczekują nasi sojusznicy, budowniczym mostów w Unii Europejskiej i orędownikiem wielostronnych rozwiązań dla globalnych problemów". Ocenia przy tym, że w obliczu zmian główne pytanie, przed którym stoi Europa, brzmi: "Jak (...) możemy pozostać niezależnymi aktorami w coraz bardziej wielobiegunowym świecie?".

Niemiecki kanclerz wspomina, że po zakończeniu zimnej wojny Zachód uznał, że Rosja nie stanowi już zagrożenia i zmniejszył liczebność swoich wojsk oraz obciął budżety obronne.

"Dla Niemiec logika była prosta: po co utrzymywać duże siły obronne liczące 500 tys. żołnierzy, kiedy wszyscy nasi sąsiedzi wydawali się przyjaciółmi lub partnerami?" - pisze Scholz. Dodaje jednak, że Rosja poszła w diametralnie innym kierunku, a jej obecna agresja jest "powrotem do imperializmu" i rewizjonizmu.

Kanclerz pisze, że świat nie może pozwolić, by Putin dopiął swego, a jego "rewanżystowski imperializm" musi zostać powstrzymany. Uważa przy tym, że Niemcy mają w tym kluczową rolę do odegrania, stając się "jednym z największych dostawców bezpieczeństwa w Europie" poprzez inwestycje w siły zbrojne, europejski przemysł zbrojeniowy i wzmocnienie obecności na wschodniej flance NATO. Zapowiedział, że w tym celu jego rząd ogłosi za kilka miesięcy nową strategię bezpieczeństwa.

Rola NATO według kanclerza

Reklama

Według Scholza działania NATO, choć nie mogą doprowadzić do bezpośredniego starcia z Rosją, to muszą wiarygodnie ją odstraszać.

"Nasze przesłanie dla Moskwy jest bardzo jasne: jesteśmy zdeterminowani, by bronić każdego centymetra terytorium NATO przed jakąkolwiek możliwą agresją" - pisze kanclerz. Zapewnia też, że Berlin wyciągnął wnioski także w obszarze energetyki.

"Bezpieczeństwo Europy polega na dywersyfikacji dostawców energii i szlaków oraz na inwestowaniu w niezależność energetyczną. We wrześniu sabotaż gazociągów Nord Stream tylko utwierdził nas w tym przekonaniu" - oznajmił Scholz.

Jedność w UE

Pisze też o potrzebie zachowania jedności w UE i znalezienia wspólnego rozwiązania dla problemów fiskalnych oraz imigracyjnych, a także postępów w dziedzinach obrony i przestrzeni kosmicznej.

"Ludzie będą nadal przyjeżdżać do Europy, więc UE musi opracować strategię imigracyjną, która będzie pragmatyczna i zgodna z jej wartościami. To oznacza zmniejszenie nieregularnej migracji i jednocześnie umocnienie legalnych ścieżek do Europy, zwłaszcza dla wykwalifikowanych pracowników" - podkreśla.

Mówiąc o dziedzinie obrony, Scholz uważa, że choć NATO jest "ostatecznym gwarantem bezpieczeństwa euroatlantyckiego", to państwa UE powinny niezależnie działać w kierunku większej wzajemnej kompatybilności wewnątrz Unii.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński