Zastępca prezesa Wód Polskich ds. ochrony przed powodzią i suszą Wojciech Skowyrski poinformował PAP, że trwają prace nad projektem specustawy ws. rewitalizacji Odry. W październiku projekt ma trafić do konsultacji międzyresortowych. Ustawa - według wiceprezesa - miałaby zacząć obowiązywać w 2023 roku.

Reklama

Skowyrski przyznał, że "ewidentnym" problemem, z jakim należy się zmierzyć, jest duże zanieczyszczenie Odry, głównie spowodowane poziomem uprzemysłowienia w jej dolnym i środkowym odcinku. Nie jest to odbiornik ścieków, ale rzeka, o którą musimy zadbać, zmniejszając ładunki trafiających do niej zanieczyszczeń. Będzie to proces złożony, trudny, wymagający czasu i działań na wielu płaszczyznach. Przygotowywane nowe rozwiązania prawne mają nam w tym pomóc - powiedział.

Jednym z rozwiązań nowa inspekcja

Wiceprezes poinformował, że jednym z pomysłów jest powołanie nowej inspekcji wodnej, do której zadań należałby monitoring stanu zanieczyszczeń polskich rzek. Byłaby to inspekcja podległa Wodom Polskim. To, co się wydarzyło w wakacje z Odrą, kwestia masowego śnięcia ryb wykazała, że niezbędna jest szybka i sprawna reakcja. Jesteśmy odpowiedzialni za wodę, ale nie mamy obecnie narzędzi, aby kontrolować jej jakość i skutecznie działać w terenie. W Wodach Polskich mamy cały pion rybactwa śródlądowego zajmujący się ichtiofauną i chcemy wykorzystać to doświadczenie - dodał. Jak poinformował, nowa inspekcja miałaby zacząć działać w 2024 r.

Nowe przepisy - wyjaśnił Skowyrski - mają także skutecznie zablokować nielegalne zrzuty nieczystości do Odry.Po pierwsze chcemy wprowadzić mechanizm sankcji, który wprowadzi tak wysokie kary finansowe za wykonywanie zrzutów niezgodnych z udzielonym pozwoleniem wodnoprawnym, lub co gorsza bez pozwolenia, że nie będzie się to po prostu opłacać. Weryfikujemy też wydane do tej pory pozwolenia wodnoprawne m.in. na zrzut oczyszczonych ścieków do rzeki. Wiele z nich było wydanych bardzo dawno temu i nie odpowiada dzisiejszej hydrologii rzeki. Należy je zweryfikować, a nawet wygasić. Proponowane przepisy również to umożliwią - wyjaśnił wiceszef Wód Polskich.

Reklama

Skowyrski dodał, że nowe przepisy miałyby dać też możliwość bieżącej reakcji na wzrost zanieczyszczeń w Odrze. Chodzi o wdrożenie liniowego monitoringu rzeki. Chcemy oprzeć ten monitoring o istniejący system IMGW, który obecnie kontroluje poziom wody, jej przepływ i temperaturę, ale wzbogacimy go o czujniki parametrów fizykochemicznych. Zgodnie z planem projekt inwestycyjny liniowego monitoringu Odry wraz z niezbędnymi uzgodnieniami powinien być gotowy w grudniu 2023 r. - powiedział.

Monitoring na każdej rzece

Wiceprezes wyjaśnił, że chodzi o stworzenie takiego systemu, który następnie wdrożony byłby na Wiśle i Bugu. Docelowo system miałby objąć każdą zlewnię. Natomiast cały proces inwestycyjny związany z zakupem i instalacją czujników oraz uruchomieniem niezbędnej infrastruktury informatycznej również będzie wymagał czasu. Chcielibyśmy, by zakończył się w 2027 roku. Wiemy, że będzie to bardzo wymagające zadanie - wskazał.

Skowyrski zwrócił uwagę, że liniowy monitoring parametrów fizykochemicznych wód, zanieczyszczeń w rzece pozwoli również wpływać na firmy poprzez doraźne ograniczanie uprawnień wynikających z pozwoleń wodnoprawnych. Dzięki temu w kryzysowej sytuacji - kiedy np. temperatura czy zanieczyszczenie byłyby za wysokie, albo poziom wód zbyt niski - można będzie wprowadzać ograniczenie bądź zakaz zrzutów oczyszczonych ścieków do rzeki.

Wiceszef Wód Polskich wskazał, że do obniżania się poziomu wody w rzekach - jak to było w Odrze - może dochodzić częściej.Mimo że modele klimatyczne pokazują, że w Polsce nie będzie znacznego zmniejszenia średniej ilości opadów w ciągu roku - będzie to mniej więcej 600 mm na metr kw. na rok - to pojawi się duża ich nierównomierność. Te 600 mm może się wypełnić w krótkim czasie, ponieważ nagle spadnie dużo deszczu, ale potem opadów długo nie będzie. Najpierw pojawi się susza atmosferyczna, która potem przeradza się w hydrologiczną i rolniczą. Najgorsza dla rzeki jest susza hydrologiczna, kiedy przepływ wody maleje tak, że zakłady przemysłowe mają problem z zaopatrzeniem się w wodę potrzebną do procesów technologicznych" - podsumował przedstawiciel Wód Polskich.

autor: Michał Boroń