W poniedziałek doszło do wycieków w jednym miejscu w gazociągu Nord Stream 2 na południowy wschód od duńskiej wyspy Bornholm oraz w dwóch miejscach w gazociągu Nord Stream 1 na północny wschód od Bornholm. Stacja pomiarowa szwedzkiej Narodowej Sieci Sejsmologicznej (SNSN) zarejestrowała w poniedziałek dwie silne podwodne eksplozje na obszarach, gdzie stwierdzono wycieki.
"Rosji mogłoby zależeć na wysadzeniu gazociągów"
Wojciech Lorenz, analityk programu Bezpieczeństwo Międzynarodowe w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych w rozmowie z PAP ocenił, że "Rosji mogłoby zależeć na wysadzeniu gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2", choć - jak podkreślił - określanie sprawcy tego "prawdopodobnego sabotażu" to "ciągle spekulacja".
- ocenił.
Lorenz przypomniał, że ogólnym celem strategicznym Rosji "jest podporządkowanie sobie Ukrainy, a jeżeli to się nie udało, to przynajmniej uzyskanie ograniczonych zysków terytorialnych". - dodał.
- powiedział.
Analityk PISM ocenia, że naprawa uszkodzeń gazociągów NS1 i NS2 może potrwać "od miesięcy do nawet kilku lat, albo mogą nie być nigdy naprawione", przez co w tym momencie istnieje jedynie "szczątkowy tranzyt gazu przez Ukrainę do Europy środkowej.
- ocenił.
Lorenz dodał, że zniszczenie gazociągów NS1 i NS2 niejako zdejmuje z Rosji presję ze strony Niemiec, które zarzucały jej niewywiązywanie się ze swoich zobowiązań w kontekście dostarczania gazu nitką NS1. - zaznaczył.
- powiedział.
Autor: Adrian Kowarzyk