Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy zabraknie nam prądu? Wiceszefowa MKiŚ wyjaśnia

23 września 2022, 16:32
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Anna Łukaszewska-Trzeciakowska
<p>Anna Łukaszewska-Trzeciakowska</p>/PAP Archiwalny
"Komunikat ws. zagrożenia na rynku mocy to sygnał dla elektrowni, aby były w gotowości i produkowały prąd; nie ma on wpływu na odbiorców energii, w tym na gospodarstwa domowe" - mówi PAP wiceszefowa resortu klimatu i środowiska Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) ogłosiły okresy zagrożenia na rynku mocy na piątek w godzinach 19.00–20.00 oraz 20.00–21.00.

Wiceminister klimatu i środowiska Anna Łukaszewska-Trzeciakowska podkreśliła w rozmowie z PAP, że komunikat PSE nie ma wpływu na odbiorców końcowych, w tym przede wszystkim na gospodarstwa domowe. - powiedziała.

"Prądu nam nie zabraknie"

Dodała, że komunikat nie ma przełożenia na bezpieczeństwo dostaw energii dla gospodarstw domowych, firm.  - zapewniła.

Podkreśliła, że ministerstwo stale monitoruje sytuację w systemie energetycznym. - poinformowała.

Szefowa MKiŚ Anna Moskwa zwołała w piątek pilnie posiedzenie zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego państwa, po którym podkreśliła, że system pracuje bezpiecznie i nie ma zagrożenia blackoutem.

Łukaszewska-Trzeciakowska wskazała, że komunikat PSE jest alertem dla wytwórców energii, aby nie planowali oni w najbliższym czasie żadnych napraw czy remontów bloków.  - zaznaczyła.

Piątkowy komunikat PSE jest pierwszym tego typu od startu funkcjonowania rynku mocy. Pozwala on na postawienie w stan gotowości jednostek wytwórczych i jednostek redukcji zapotrzebowania (DSR) posiadających umowy mocowe.

PSE ma obowiązek ogłosić okres zagrożenia 8 godzin wcześniej, wtedy, zgodnie z regulacjami posiadacze kontraktów mocowych muszą zgłosić swoje jednostki do pracy zgodnie z dyspozycjami operatora. Nie oznacza to też, że do takiej sytuacji - pracy zgodnie z dyspozycjami operatora - w ogóle dojdzie.

W piątek dyrektor departamentu zarządzania systemem PSE Konrad Purchała poinformował dziennikarzy, że głoszenie okresu zagrożenia oznacza jedynie, że wszyscy, którzy mają kontrakty w ramach rynku mocy i otrzymują z tego tytułu wynagrodzenie, mają je wypełnić - pokazać, że dysponują odpowiednią mocą. Zapewnił, że nie ma to żadnego wpływu na odbiorców energii elektrycznej.

Jak wyjaśnił, prognozowany spadek rezerwy poniżej wymaganego poziomu wynika z przestojów konwencjonalnych bloków, oraz z niskiej prognozy produkcji elektrowni wiatrowych w piątek wieczorem. . Dodatkowo - jak przypomniał dyrektor - w wieczornych szczytach obciążenia nie pomaga już fotowoltaika.

 - podkreślił Purchała. - zaznaczył.

Zgodnie z ustawą moc jest towarem, który można kupować i sprzedawać. Jednostki - wyłaniane podczas aukcji do pełnienia tzw. obowiązku mocowego, polegającego na gotowości do dostarczania mocy elektrycznej do systemu oraz zobowiązaniu do faktycznej dostawy mocy w okresie zagrożenia - są za to wynagradzane. Innym mechanizmem, dopuszczonym do rynku mocy jest DSR - czyli ograniczenie poboru na żądanie. Rynek mocy działa od początku 2021 r. W celu pokrycia jego kosztów odbiorcy energii elektrycznej ponoszą dodatkowe opłaty. 

autor: Michał Boroń

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj