Amerykańska armia zgłosiła w latach 90. zapotrzebowanie na lekkie wyrzutnie rakietowe, które można byłoby transportować samolotami Hercules. Miały też służyć do szybkiego ustawienia wyrzutni w zasięgu celu, odpalenia pocisków i ewakuacji z miejsca ataku. Stąd powstała koncepcja "odchudzonej" wersji M270. Zasobnik z rakietami zostawiono ten sam, umieszczono go za to na kołach, nie na gąsienicach, wykorzystując amerykańską ciężarówkę wojskową z napędem 6x6. Jej sercem jest sześciolitrowy silnik Diesla o mocy 290KM i paliwem na 480 kilometrów (oczywiście z automatyczną skrzynią biegów). Załoga HIMARS (wysoko mobilnego systemu artylerii rakietowej) składa się z kierowcy, strzelca i dowódcy zestawu.

Reklama

Co ciekawe, podczas transportu samolotem, wyrzutnia może połączyć się z komputerem i modułem GPS transportowca. Dzięki temu, zaraz po wyładowaniu nie trzeba tracić czasu na ustalenie pozycji systemu, by wykorzystać system GPS do naprowadzania rakiet. Pojazd od razu wie, gdzie jest i w parę minut po rozstawieniu można już prowadzić ostrzał - a samo przygotowanie pojazdu od wyjechania z samolotu do wystrzelenia pierwszego pocisku trwa około 10 minut.

Himars. Historia użycia bojowego

Reklama

Chrzest bojowy nowa wyrzutnia przeszła w Afganistanie... i od razu wybuchły kontrowersje. Okazało się bowiem, że od rakiet zginęło kilkunastu cywilów. Początkowo uważano, że pociski zeszły z kursu i nie trafiły w cel. Potem jednak udowodniono, że rakiety poleciały tam gdzie trzeba, jednak talibowie użyli cywilów jako ludzkich tarcz. Zresztą użycie HIMARS-ów w Afganistanie okazało się dużym sukcesem. Precyzyjne ataki na kryjówki dowódców bojowników doprowadziły do tego, że podczas ofensywy w Kandaharze wielu talibów uciekło do Pakistanu. HIMARS-y trafiły potem do użycia w Iraku, skąd ostrzeliwano nimi cele podczas walk z Państwem Islamskim zarówno w Iraku, jak i w Syrii. Teraz te wyrzutnie trafiły na Ukrainę, gdzie używane są m.in. do niszczenia rosyjskich baz zaopatrzeniowych.

Jak działa HIMARS? Jakie pociski?

Sam HIMARS (czyli wysoce mobilny system artylerii rakietowej) wykorzystuje kilkanaście różnych rodzajów rakiet i głowic bojowych, pociski zaś są naprowadzane na cel za pomocą GPS. Do tej pory wyprodukowano jednak zaledwie 50 tys. pocisków typu GMLRS z naprowadzeniem GPS i zasięgiem do 150 km. Rocznie Amerykanie są w stanie produkować około 90 tys. takich pocisków. Odpalane są z zasobnika, w którym mieści się sześć rakiet z taką samą głowicą - nie da się niestety mieszać rodzajów samego pocisku.

Najpopularniejszą odmianą głowic jest M30A2 (jedyny rodzaj w produkcji od 2019). Zawarte jest w niej ponad 180 tys. tungstenowych fragmentów, a sam pocisk działa jak gigantyczny szrapnel, który po wybuchu rozrzuca z dużą energią fragmenty przebijające pancerz. Drugim, produkowanym wariantem GLMRS jest pocisk M31A2 (jedyny, produkowany od 2019) z pojedynczą wybuchową głowicą o wadze 90 kg. W planach jest też kolejna głowica, która wejdzie do użycia w 2025. To pocisk ER GLMRS z zasięgiem do 150 km. Będzie on potrafił razić zarówno cele powierzchniowe, jak i dostanie głowicę odłamkowo-burzącą. Oprócz USA, tych pocisków będzie też używać Finlandia.

HIMARS-y zamiast modułu z sześcioma mniejszymi pociskami można też wyposażyć w pojedynczy "armijny system rakiety taktycznej", czyli ATACMS o zasięgu do 300km. Wyprodukowano kilkaset sztuk trzech wariantów, a samo wytwarzanie tego typu pocisków zakończy się w 2024. M48 i M57 to pociski, przenoszące głowicę o wadze 226 kg, w którą wcześniej wyposażone były przeciwokrętowe pociski Harpoon. Z kolei pociski M57E1 potrafią eksplodować w powietrzu, by potem fragmenty głowicy uderzyły cele na określonym obszarze.

Nadchodzi nowa wersja o potężnym zasięgu ataku

Następną generacją pocisków dla HIMARS-ów ma być "rakieta precyzyjnego uderzenia", która wejdzie do służby w 2023 i w 2024 zastąpi pociski ATACMS. Także jest naprowadzana GPS, jednak jej zasięg to aż 499km, a wyrzutnia będzie zawierać dwie takie rakiety.