Przyjęta w piątek przez Sejm ustawa precyzuje, że ogrzewanie węglem musi być wpisane lub zgłoszone do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB). Tyle że w samej deklaracji, która jest składana, wymienia się wszystkie rodzaje źródeł ciepła, jakie są zamontowane w budynku. Takie przypadki, gdy np. istnieje piec gazowy plus koza albo kocioł na węgiel, wcale nie należą do rzadkich.
mówi DGP samorządowiec zajmujący się na co dzień taką ewidencją. Resort klimatu mówi, że w oświadczeniu sam zainteresowany będzie musiał zadeklarować - pod groźbą odpowiedzialności karnej - co jest głównym źródłem. Tyle że zdaniem urzędników możliwości weryfikacji są ograniczone. Już widać, że perspektywa otrzymania 3 tys. zł działa motywująco. W Warszawie np. zaczęły się zgłaszać osoby, które… chcą poprawić złożoną deklarację i dopisać źródło węglowe. Polacy już dopisują węgiel jako źródło ogrzewania.
Co jeszcze krytykują samorządowcy?
Zdaniem samorządowców błędna jest też definicja gospodarstwa domowego wskazana w ustawie. Ich zdaniem może to prowadzić do sytuacji, w której np. małżeństwo posiadające dwa domy w różnych gminach złoży dwa odrębne wnioski. I, jak wskazują włodarze, nie ma praktycznie żadnych mechanizmów zweryfikowania, czy rzeczywiście mamy do czynienia z jednym, czy z dwoma gospodarstwami domowymi.
Z tych względów samorządowcy sygnalizują, że system dopłat w praktyce może się okazać nieszczelny. -mówi Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa. - dodaje prezydent.
CZYTAJ WIĘCEJ W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ>>>