Grzegorz Kowalczyk: TSUE oddalił polską skargę na mechanizm warunkowości uzależniający korzystanie z finansowania z budżetu Unii od kwestii praworządności. To dobry wyrok dla Polski?

Reklama

Izabela Leszczyna: Niestety, kolejny raz przekonujemy się, że rządy Zjednoczonej Prawicy to dla Polski duże zagrożenie. Tym razem w postaci możliwej utraty środków z Krajowego Planu Odbudowy, ale także z całej nowej perspektywy finansowej. Dla Polski to oznacza jedno - albo polski rząd zapewni niezależność sądom i niezawisłość sędziom, albo odbierze swoim rodakom dziesiątki, a nawet setki miliardów złotych. Wyrok TSUE stwierdza, że mechanizm warunkowości polega na tym, że państwo członkowskie musi respektować postanowienia traktatowe i prawo unijne. A to oznacza, że musi być praworządne nie tylko w momencie wejścia do UE, ale przez cały czas funkcjonowania w ramach UE. TSUE uznał, że brak niezależności prokuratury, sądów i niezawisłości sędziów jest zagrożeniem dla prawidłowego wydatkowania środków unijnych, bo nie ma obiektywnych mechanizmów kontroli.

"Politycy PiS miesiącami okłamywali obywateli"

Prawo i Sprawiedliwość twierdzi, że to kolejny przejaw rozpychania się kompetencyjnego TSUE i Komisji. Ale czy to oznacza, że Polska musi pożegnać się środkami z Krajowego Planu Odbudowy?

Niekoniecznie, ale rząd musi podjąć prawdziwe, a nie fasadowe działania, bo inaczej ten stan zawieszenia będzie trwał. Akolici ministra Ziobry wciąż będą opowiadać o suwerenności, ale trudno traktować ich poważnie, bo myślą wyłącznie partyjnym, a nie publicznym interesem. To jak zareaguje TSUE było do przewidzenia - Komisja Europejska już wcześniej rekomendowała zapewnienie niezależności sądom, to był warunek pozytywnej opinii dla KPO. Tymczasem politycy PiS miesiącami okłamywali obywateli, uprawiając antyunijną propagandę. Kolejny raz potwierdziło się, jak bardzo nie rozumieją tego, czym jest UE. Twierdzenie, że to zła Unia blokuje środki, jest kłamstwem. Te pieniądze blokuje rząd - bo wprowadził w wymiarze sprawiedliwości zmiany, które mają zapewnić bezkarność politykom PiS-u. To dlatego nie chce się z nich wycofać.

Reklama

Ustawa Prezydenta Andrzeja Dudy rozwiąże ten pat?

Widać, że coraz więcej polityków obozu władzy, w tym Prezydent, zaczyna rozumieć, że pali im się grunt pod nogami. To nie są żarty - dziś pozbawiają polskie rodziny, pacjentów, samorządy i przedsiębiorców dziesiątków miliardów złotych i wiedzą, że Polacy wystawią im za to rachunek. Stąd złożone do Sejmu projekty. Szkoda, że zamiast podjąć faktyczne działania znowu jest tylko trawa malowana na zielono i chaos w Zjednoczonej Prawicy. Prezydent skarży się, że projekt poselski PiS nie był z nim konsultowany i odwrotnie. A politycy Solidarnej Polski w czambuł potępiają zarówno projekt poselski, jak prezydencki. To groteskowe, a przecież tu o Polskę chodzi. Zamiast rozwiązania sprawy, czekają nas kolejne wojenki, a wszystko kosztem Polaków. A na to nakłada się główny problem. Ani ustawa PiS, ani projekt Prezydenta nie rozwiązują sprawy. Bo przecież chodzi o to, że mamy dziś do czynienia z neo-KRS, która została powołana niezgodnie z Konstytucją. I dopiero poprawienie tego grzechu pierworodnego mogłoby uzdrowić sytuację.

Reklama

"Polski Ład okazał się katastrofą"

W ministerstwie finansów doszło już do kilku dymisji w związku z Polskim Ładem. Nawet rządzący przyznają, że nie udał się on tak jak zakładano. Może to szansa na konstruktywne pomysły opozycji?

Polski Ład okazał się katastrofą. Rząd zgotował polskim podatnikom ogromne zamieszanie. Nie chciałabym rozpatrywać tego w kategoriach szans dla opozycji. Polski Ład spowodował utratę zaufania podatnika do państwa. To będzie skutkować mniejszą skłonnością do płacenia podatków, a większą do ucieczki w szarą strefę. Za dwa dni, nie licząc weekendu, przedsiębiorcy muszą podjąć decyzję o wyborze formy opodatkowania działalności, którą prowadzą. Muszą to zrobić bez wiedzy, jaka będzie podstawa do wyliczenia składki zdrowotnej. W Polskim Ładzie zrobiono tyle błędów, że w Sejmie już jest nowelizacja przepisów dotyczących tej nowej daniny. Ale ustawa jest ciągle w Sejmie, więc ostateczny kształt przepisów nie jest pewny. W żadnym cywilizowanym państwie taka sytuacja byłaby niemożliwa - jak w takiej sytuacji mówić o pewności obrotu gospodarczego i dobrym klimacie dla biznesu? Jak zachęcać kogokolwiek do inwestycji w takim chaosie prawnym i podatkowym?

A jaka jest kontrpropozycja Koalicji Obywatelskiej?

Wzywamy premiera Morawieckiego, by zostawił dwa korzystne przepisy Polskiego Ładu - podniesienie kwoty wolnej od podatku i wyższy próg podatkowy, a zawiesił całą resztę, włącznie z nowym sposobem wyliczania składki zdrowotnej. Polski Ład to wyższe podatki dla dorabiających emerytów, czy rodziców samotnie wychowujących dzieci . To można zmienić jednym bardzo prostym projektem ustawy. Trzeba to zrobić szybko, bo niebawem przedsiębiorcy będą mieli szereg nowych problemów.

Może to czas na ofensywę programową KO?

Gdybym była podatnikiem i w odpowiedzi na ten totalny chaos jakaś partia przyniosłaby nową kilkusetstronicową ustawę, zawierającą nowe pomysły na system podatkowy, to na pewno nie zareagowałabym entuzjastycznie. To nie jest czas na kolejne łaty legislacyjne i rywalizację o to, kto będzie miał lepsze pomysły na kolejne poprawki. Gdy wygramy wybory, to z pewnością doprowadzimy do prostych, przejrzystych i przewidywalnych podatków. Chciałabym, żeby były najniższe jak to możliwe, zwłaszcza dla najmniej zarabiających. Ale na konkrety przyjdzie jeszcze czas - dziś nie wiemy nawet, jaki jest stan finansów publicznych. Nie znamy szeregu wydatków funduszy działających poza budżetem. Nowe propozycje w takiej sytuacji byłyby nieodpowiedzialnym populizmem. Dlatego apelujemy do rządzących o to, co jest możliwe - zawieście Polski Ład, zostawiając tylko te dwie korzystne dla podatników zmiany i siądźcie wreszcie do konsultacji społecznych z pracodawcami i pracownikami.