W Polsce w pełni zaszczepionych przeciw COVID-19 jest blisko 22 mln osób, a dawkę przypominająca przyjęło ponad 10,7 mln osób – podano w poniedziałek na stronach rządowych. Od 27 grudnia 2020 r., gdy rozpoczęły się w Polsce szczepienia przeciw COVID-19, wykonano 52 691 015 iniekcji. W pełni zaszczepionych, czyli dwiema dawkami preparatów od firm Pfizer/BioNTech, Moderna i AstraZeneca lub jednodawkową szczepionką Johnson & Johnson, jest 21 998 598 osób. Trzecią, uzupełniającą dawkę szczepionki, przyjęło 215 058 osób z upośledzoną odpornością, a dawkę przypominającą – 10 718 123 osoby.

Reklama

Dzienna liczba szczepień to 6681 iniekcji. Łącznie do Polski dostarczono 107 707 090 dawek szczepionki, z czego do punktów trafiło 55 974 230 dawek. Zutylizowano 788 420 dawek. Zgłoszono 18 199 niepożądanych odczynów poszczepiennych, w większości łagodnych.

"Nie można przewidzieć kierunku rozwoju pandemii"

Jest szansa, że ludzkość nabierze odporności po omikronie, ale nie będzie ona nam dana na zawsze. Z doświadczeń wiemy, że będą potrzebne kolejne szczepionki, bo koronawirus już nas nie opuści – oceniła prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Reklama

Zdaniem Szuster-Ciesielskiej następstwem omikronu może być mozaika różnych zdarzeń. Już pojawiła się siostrzana, ukryta linia omikronu o nazwie BA.2, obserwowana w Danii, na Filipinach i w Indiach. Oznacza to, że nie można z całą pewnością przewidzieć kierunku rozwoju pandemii - powiedziała w komentarzu dla UMCS, udzielonego w ramach inicjatywy "Okiem eksperta". Mimo, że omikron został zidentyfikowany zaledwie cztery miesiące temu, to w skali świata doprowadził do około trzech milionów nowych zakażeń dziennie. Wraz ze zwiększoną odpornością populacji uzyskanej wskutek szczepień i tornadem infekcji, które ogarnęło świat, możliwe jest, że w następnym rozdziale pandemii wirus będzie obezwładniony, ale nie pokonany – stwierdziła.

Reklama

"Stopień zaszczepienia w Polsce jest niewystarczający"

Prof. Leszek Szenborn, członek Rady ds. COVID-19, podkreślił, że działania rządu muszą w kwestii szczepień być odpowiednio dobitne. Stopień zaszczepienia w Polsce jest niewystarczający i wydaje mi się, że mimo różnych zachęt nie uda nam się w sposób zasadniczy zwiększyć, jako że ta ostatnia fala jest łagodniejsza i chęć do szczepień jest niewystarczająca. Na szczepienia przeciw covidowi i innym chorobom zakaźnym trzeba popatrzeć w szerszej perspektywie, jak na doskonałą metodę, która pokazała, jak bardzo jest skuteczna. Szczepienia zapobiegają zgonom, kalectwu, hospitalizacji i ciężkim zachorowaniom. Bardzo ważne, aby doświadczenie pandemii zwiększyło zaufanie do szczepień w przyszłości - powiedział prof. Szenborn.

Ocenił, że trzeba obiektywnie ocenić rolę szczepień, by ostatecznie odrobić tę wielką lekcję wakcynologii, jaką jest ta pandemia. Nauczyliśmy się szybko wprowadzać nowe szczepionki, badać je, nadzorować, wychwytywać i szacować ryzyko najrzadszych powikłań, co było możliwe dzięki masowym szczepieniom w krótkim okresie czasu. Chodzi o to, byśmy dla tych szczepień wygrali zdrową przyszłość, przez zwiększenie zaufania do tej metody zapobiegania chorobom u dorosłych i dzieci oraz również personelu medycznego. Bo, powiedzmy sobie szczerze, Polska nie była krajem, w którym szczepienia z wystarczającą otwartością były przyjmowane przez personel medyczny. O czym choćby świadczy wykonawstwo szczepień przeciw grypie" – powiedział prof. Szenborn.

Ocenił, że Rada powinna służyć fachowymi radami i być pomocna w rozwiązywaniu problemów wywołanych pandemią, ponieważ współtworzą ją osoby, które nabyły sporego doświadczenia w zwalczaniu pandemii.