Sejm we wtorek rozpoczął dwudniowe posiedzenie. Na początku obrad Okła-Drewnowicz wnioskowała o ich odroczenie, by - jak mówił - premier Mateusz Morawiecki "mógł stanąć przed Polakami chociaż raz w prawdzie i powiedział im jak ich zrujnował na święta". - mówiła posłanka KO. Jej wniosek o przerwę został odrzucony w głosowaniu.
"PiS = drożyzna"
Gdy przemawiała Anita Kucharska-Dziedzic (Lewica), posłowie KO podnieśli czerwone plansze z napisem "PiS = drożyzna".
Mirosław Suchoń (Polska 2050) również, że drożyzna demoluje portfele Polaków, a działania, które podejmuje rząd i większość sejmowa są niewystarczające, zbyt płytkie i niczego nie zmienią.
Janusz Kowalski (Solidarna Polska) odpowiadał, że PO jest pełna hipokryzji. - mówił Kowalski.
Zachęcał posłów, by przeczytali fragment jego książki o Tusku. - powiedział Kowalski trzymając w ręku swoją książkę.
Posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic wnioskowała o zamknięcie obrad do czasu przedstawieniu przez marszałek Sejmu i premiera "pełnej informacji z kim i w jakim trybie procedujemy na sali sejmowej". - apelowała posłanka Lewicy.
Marszałek Sejmu Elżbieta Witek odparła, że wniosek posłanki jest nieregulaminowy, ponieważ nie można zamknąć posiedzenia, na którym Sejm rozpatruje budżet.