Chętni mieliby zapłacić tyle, na ile NFZ wycenił podanie iniekcji, czyli ok. 60 zł. Jak tłumaczą nasi rozmówcy z MZ, na pewno we wrześniu nie będzie opłat. Ale później nie ma takiej gwarancji. – Za wszystkie szczepienia, które nie są obligatoryjne, Polacy płacą, tak samo będzie z preparatem przeciw COVID-19 – mówi nasz rozmówca. Podobne wnioski płyną z wypowiedzi rzecznika rządu. Piotr Müller w rozmowie z Radiem Zet ocenił, że szczepienia mogą być odpłatne od przyszłego roku albo nawet od ostatnich miesięcy tego roku. Nasi rozmówcy przekonują, że rząd nie chce na nich zarabiać. Mają nadzieję, że wizja płatnej szczepionki być może przekona do jej przyjęcia – dopóki jest za darmo – tych, którzy zwlekają.
Reklama
Na razie jednak z chęcią szczepień jest marnie. Obecnie w magazynach jest ponad 9 mln preparatów. Część z nich jest przygotowywana do sprzedaży do innych państw, np. 3 mln do Wietnamu.
Do tej pory sprzedaliśmy ponad 5 mln. Do Australii powędrował 1 mln dawek. Do Hiszpanii – 2,4 mln, Portugalii – 600 tys., do Norwegii wysłano 1 mln dawek Moderny. Milion podarowaliśmy Wietnamowi, a jak pisał wczoraj DGP, część trafiła również części do Uzbekistanu, m.in. w zamian za zgodę na lądowanie samolotów ewakuujących z Afganistanu.