Mówiąc o przyspieszaniu realizacji Narodowego Programu Szczepień, które zapowiedzieliśmy na przełomie pierwszego i drugiego kwartału, które zapowiadał pan premier Mateusz Morawiecki, to każdego tygodnia zwiększamy o ok. 200 tys. wykonywanych szczepień - podkreślił Dworczyk.

Reklama

To jest związane z jednej strony oczywiście z tym, że punktów szczepień i tych kanałów szczepień jest coraz więcej, ale z drugiej strony - i właściwie to ma zasadniczy wpływ na tempo szczepień - ze zwiększaniem dostaw szczepionek do Polski. Tu jesteśmy uzależnieni od producentów - zaznaczył minister.

Jak dodał, "mimo różnego rodzaju zawirowań, to tempo cały czas wzrasta". - Mamy nadzieję, że będzie cały czas rosło a tych zawirowań związanych z opóźnieniami dostaw będzie coraz mniej - powiedział minister.

W zeszłym tygodniu przyspieszyliśmy tempo szczepień, wykonaliśmy 1,8 mln szczepień - dodał.

Kampania profrekwencyjna

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Dworczyk oświadczył, że jesteśmy w ważnym momencie programu szczepień. Jak tłumaczył dzisiaj cały czas największym wyzwaniem pozostaje dostępność szczepionek, ale wkrótce się to zmieni.

Cały czas mamy niewykorzystane możliwości, jeśli chodzi o szczepienia. W punktach, które stworzyliśmy - ponad siedem tysięcy takich placówek jest w skali kraju - mamy o wiele większe możliwości wykonywania szczepień, niż dostaw szczepionek. Ale już za trzy tygodnie ta sytuacja ulegnie zmianie - mówił.

Tak naprawdę w perspektywie kilku najbliższych tygodni największym wyzwaniem w programie przestanie być dostępność szczepionki, a największym wyzwaniem będzie przekonanie jak największej liczby Polaków do tego, żeby się zaszczepić - oświadczył.

Dworczyk przywołał też badania, z których wynika, że odsetek osób, które chcą się zaszczepić to 60-70 proc. - Rzeczywistość oczywiście weryfikuje tego rodzaju deklaracje i dlatego przed nami wszystkimi stoi największe wyzwania jakim jest przekonanie wszystkich do szczepień, bo to jest jedyna droga, żeby skończyć z pandemią, powrócić do normalności - podkreślił.

Dlatego w drugiej połowie maja uruchomimy dużą kampanię proferencyjną - zapowiedział.

Wskazał, że udział w niej wezmą znani sportowcy, blogerzy, youtuberzy. - Osoby, które są popularne wśród młodzieży - wskazał, dodając, że w tej grupie osób jest mniejsze zainteresowanie szczepieniami.

Dworczyk dodał, że ta kampania będzie prowadzona zarówno w tradycyjnych, jak i mediach społecznościowych.

Krócej poczekamy na II dawkę

Reklama

Podczas konferencji prasowej szef KPRM poinformował, że zgodnie z rekomendacją Rady Medycznej rząd podjął decyzję o skróceniu okresów między dwiema dawkami preparatów Moderny, Pfizer i AstraZeneki do 35 dni, czyli do 5 tygodni.

Pytany, co z argumentem, że dłuższa przerwa między dawkami szczepionki skutkuje większą odpornością - także w wypadku ozdrowieńców - Dworczyk zwrócił uwagę, że 35 dni "to jest minimalny termin".

Jeżeli jakiś pacjent będzie prosił o to, żeby mieć w dłuższym terminie, mieć o kilka dni później podaną drugą dawkę to jest kwestia po prostu umówienia się. Dlatego że te wszystkie terminy są w ramach obowiązującego ChPL, czyli charakterystyki produktu leczniczego, czyli zaleceń producenta. W związku z tym od strony bezpieczeństwa i zdrowia pacjenta wszystko jest wykonywane zgodnie z przepisami i wytycznymi producenta - powiedział minister.

Dopytywany, czy skrócenie okresów między dawkami podania preparatu będzie dotyczyć również osób już zapisanych na drugą dawkę szczepienia, szef KPRM wyjaśnił, że skrócenie tych terminów "dotyczy osób, które od 17 maja będą zapisywały się na szczepienia".

Ozdrowieńcy

Szef KPRM na konferencji prasowej poinformował o planowanych zmianach dotyczących szczepień ozdrowieńców. Przypomniał, że do tej pory były one możliwe po 90 dniach od uzyskania pozytywnego wyniku testu na koronawirusa.

Dzisiaj szczepienia ozdrowieńców po 30 dniach od daty otrzymania dodatniego wyniku testu. Jest to związane z dynamiką szczepień, zachęcaniem wszystkich do zaszczepienia się i z dostawami szczepionek, które mamy zapewnione od producentów. Możemy sobie na to dzisiaj pozwolić - powiedział Dworczyk.

Dodał, że przepisy w tej sprawie wejdą w życie od 17 maja.

Szczepienia w zakładach pracy

17 maja ruszają pilotażowe szczepienia w zakładach pracy. W tym pierwszym tygodniu przeznaczymy na te szczepienia nieco ponad 100 tys. dawek tygodniowo. Od pierwszego czerwca, będziemy przeznaczali ok. 300 tys. dawek szczepionki tygodniowo na szczepienia w zakładach pracy – powiedział na konferencji prasowej Dworczyk.

Poinformował, że chęć udziału w programie zgłosiło ponad 740 zakładów pracy, który się zarejestrowały. - Wierzę, że będzie ich coraz więcej – stwierdził szef KPRM.

Jak przekonywał, szczepienia w zakładach to wygodna forma, dzięki której pracodawcy mogą zapewnić np. ciągłość procesów w firmach produkcyjnych.

Z punktu widzenia całego społeczeństwa to jest korzystne, bo im szybciej zaszczepimy jak największa część populacji, tym szybciej wrócimy do normalności, zarówno tej gospodarczej, jak i społecznej – dodał Dworczyk.