Andrzej Mężyński: Skąd wziął się pomysł na implant płatniczy?

Wojciech Paprota (założyciel Walletmor): Wpadłem na ten pomysł czytając jedną z książek SF. Był w niej przemycony wątek implantów - na przykład jeden z bohaterów korzystał z takiego rozwiązania, by otworzyć drzwi do mieszkania. Uznałem to za super pomysł z potencjałem. Dlatego skontaktowałem się z ludźmi z USA, którzy podjęli się zaprojektowania i wykonania takiego urządzenia

Reklama

Jak długo trwały prace i co zajęło najwięcej czasu?

Prace od wpadnięcia na pomysł do stworzenia gotowego, działającego układu, zajęły nam 20 miesięcy. Najwięcej zajęło dopracowanie pewnych kwestii technicznych i prawnych

Jak wyglądało zatwierdzenie do użycia. Czy implant musiał przechodzić testy w FDA czy EMA?

Implant zbudowany jest z biopolimeru, który musi spełniać odpowiednie normy, jak też z medycznego plastiku, z którego wykonane są wyroby medyczne. Urządzenie zostało więc zatwierdzone przez FDA i uzyskało normy ISO 19003. Trzeba też pamiętać, że nie jest to wyrób medyczny, nie ma więc konkretnych procedur, które taki implant musi przejść

Jeśli jesteśmy przy kwestiach bezpieczeństwa, to co z podróżami lotniczymi czy badaniami medycznymi?

Nasze laboratorium w USA przeprowadziło stosowne testy. Zarówno na pokładzie samolotu, przy rezonansie magnetycznym, bramkach bezpieczeństw itp, nie stwierdzono żadnego negatywnego wpływu implantu na pracę sprzętu medycznego czy lotniczego

A co z baterią?

Reklama

Walletmor jest pasywnym tagiem NFC. To oznacza, że nie potrzebuje żadnego zasilania. Tagiem aktywnym jest terminal płatniczy, który wysyła fale. Gdy one napotkają implant, pobierają z niego informację zwrotną

Jak długo może działać Walletmor?

Ponad 100 lat bez awarii

A co z kwestią bezpieczeństwa transakcji?

Technologie są takie same, jak w przypadku kart, do tego implant obsługuje protokół 3D Secure. Nie ma żadnej możliwości włamania się do niego, czy przechwycenia sygnału. Trzeba by bardzo dokładnie zbliżyć fałszywy terminal do implantu, a przecież przestępca nie wie, gdzie dokładnie jest on wszczepiony.

Jak wygląda procedura założenia konta i jak się płaci implantem?

Potrzebujemy konta icard, które działa jak karty prepaid. Przelewamy na nie środki, potem podajemy kod aktywacyjny implantu i możemy już płacić, jak zwykłą kartą, w każdym punkcie obsługującym płatności bezprzewodowe.

Czy da się płacić polskim złotym?

Niestety nie, icard nie obsługuje naszej waluty, konto możemy mieć w dolarach, euro, franku szwajcarskim, brytyjskim funcie i paru innych walutach. Nie stosuje jednak żadnego spreadu, a za przewalutowanie jest minimalna prowizja rzędu 0,7-09 procenta, czyli praktycznie koszt jest niezauważalny.

A co z płatnościami internetowymi?

Niestety Walletmor nie ma takich możliwości. By płacić w sieci, potrzebujemy prawdziwej karty, którą można zamówić na icard.

Czy implant można samemu wprowadzić sobie pod skórę?

Teoretycznie tak. Jednak ze względu, że jest to naruszenie struktury tkanki, rekomendujemy skorzystanie z sieci klinik i studiów modyfikacji ciała, z którymi mamy podpisane umowy partnerskie. Tak, aby urządzenie było wprowadzone pod skórę pod kontrolą profesjonalisty

Czy w cenie implantu znajduje się też koszt jego "instalacji"?

Nie, za to trzeba zapłacić ekstra

Ile implantów sprzedaliście na świecie?

Na razie działamy na terenie Unii Europejskiej, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii. Łącznie sprzedaliśmy 100 implantów, w tym 33 w Polsce

Jakie macie plany na przyszłość?

Chcemy zmniejszyć rozmiar implantu, by dało się go wprowadzić pod skórę zastrzykiem, planujemy też stworzenie własnej platformy, na której - zamiast na icard - można będzie zarządzać kontem i przelewami. Do tego chcemy umożliwić korzystanie z dodatkowych funkcji.

Jakich?

Choćby współpracy z zamkami elektronicznymi w domach, kartami do pokojów hotelowych, umożliwić kodowanie na nim biletów komunikacji miejskiej, czy pozwolić wprowadzić na niego dane z naszych wizytówek.