Sprawa, która trafiła do trybunału, dotyczy luksusowych zegarków. Pewna spółka cywilna zakupiła czasomierze od jubilera. Szkopuł w tym, że po pewnym czasie okazało się, że naniesione na nie znaki towarowe nie zostały umieszczone przez podmiot uprawniony. Mówiąc wprost, spółka nabyła wysokiej jakości fałszywki. Postanowieniem sądu przedmioty, za które przedsiębiorca zapłacił, uległy przepadkowi. I tu pojawia się problem: czy polskie państwo może odebrać czyjąś własność z uwagi na to, że ktoś zupełnie inny popełnił przestępstwo? Zdaniem pełnomocnika wspólnika spółki – nie.

Reklama

Możliwy przepadek

Artykuł 305 prawa własności przemysłowej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 286 ze zm.) penalizuje m.in. oznaczanie towarów podrobionym znakiem towarowym w celu wprowadzenia ich do obrotu. Grozi za to do dwóch lat pozbawienia wolności. Jeśli ktoś zaś uczynił sobie z przestępstwa stałe źródło dochodu albo dopuszcza się przestępstwa w stosunku do towaru o znacznej wartości – sankcja może wynosić nawet pięć lat za kratkami.

Artykuł 306 ust. 2 p.w.p. z kolei określa, że w stosunku do przestępców sąd może orzec przepadek na rzecz Skarbu Państwa materiałów i narzędzi, jak również środków technicznych, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstw. Zarazem sąd może orzec przepadek, choćby te materiały, narzędzia albo środki techniczne nie były własnością sprawcy. I to ostatnie budzi istotne kontrowersje.

Można zgodzić się ze słusznością orzeczenia przepadku materiałów, narzędzi albo środków technicznych wobec sprawcy przestępstwa nieuprawnionego używania znaku towarowego, będącego jednocześnie ich właścicielem. Wątpliwości natury konstytucyjnej budzi natomiast przepadek przedmiotów służących do popełnienia przestępstwa, które nie były własnością sprawcy, lecz osób trzecich zupełnie z owym sprawcą niezwiązanych – uważa dr Michał Ziółkowski, rzecznik patentowy i radca prawny z kancelarii IPIDEA.

Podobnie twierdzi Paulina Milewska, adwokat w kancelarii B2R Law Jankowski, Stroiński, Zięba i Partnerzy. Jej zdaniem nie ulega wątpliwości, że osoba, która dopuściła się naruszenia praw osób uprawnionych do znaku towarowego, wystąpiła przeciwko zasadzie pewności i prawidłowości obrotu oraz podważyła zaufanie do używanych znaków towarowych, musi liczyć się z adekwatną reakcją władzy. Przepadek mienia jest bowiem rodzajem środka prawnokarnej reakcji na popełnione przez właściciela przestępstwo. Trybunał Konstytucyjny stoi zaś na stanowisku, że obowiązkiem właściciela jest sprawowanie władztwa nad rzeczą w sposób legalny, w odmiennym zaś przypadku właściciel rzeczy naraża się na ingerencję władzy.

Inaczej jednak jest w sytuacjach, gdy własność utracić ma osoba, która żadnego związku z przestępstwem nie miała. – Orzeczenie wobec osoby niebędącej sprawcą przepadku rzeczy, która stanowiła narzędzie popełnienia przestępstwa przez inną osobę, należy uznać za sprzeczne z zasadami odpowiedzialności karnej wyrażonymi w art. 42 konstytucji. Kwestionowane unormowanie godzi nadto w konstytucyjne prawo własności – nie ma wątpliwości mec. Paulina Milewska. I dodaje, że przez nieuwzględnienie równowagi między interesem publicznym a ochroną podstawowych praw jednostki obowiązująca regulacja prawna przepadku pozostaje sprzeczna z zasadą proporcjonalności.

Jedyny ukarany

Na to też stara się zwrócić uwagę pełnomocnik skarżącego w skardze kasacyjnej. W sprawie, która legła u podstaw jej złożenia, stan faktyczny nie pozostawia wątpliwości: spółka nie dała żadnego powodu, aby wiązać ją z przestępstwem. Nie sposób przecież uznać zakupu zegarków u jubilera, a nie np. na straganie, za działanie niewłaściwe. Ponadto w toku postępowania karnego nie udało się wykryć sprawcy. Skarżący więc nawet nie ma możliwości dochodzenia od kogokolwiek rekompensaty. W świetle polskiego prawa okazało się, że jest jedyną osobą, która ponosi konsekwencje czyjegoś przestępczego działania.

W skardze zasugerowano nawet rozwiązanie zgodne z konstytucją. Zdaniem skarżącego akceptowalne byłoby, gdyby art. 306 ust. 2 p.w.p. przewidywał wprost, że orzeczenie przepadku przedmiotów stanowiących własność osoby trzeciej, która nie uczestniczyła w czynie przestępczym i nie miała świadomości jego popełnienia w sytuacji niewykrycia sprawcy czynu zabronionego, jest zakazane. Ewentualnie ustawodawca powinien sprecyzować, w jakich przypadkach sąd może orzekać o przepadku przedmiotów niebędących własnością sprawcy. Dziś bowiem ustawodawca pozostawia sędziom pełną dowolność w ocenie.

Fragment skargi konstytucyjnej

opinia
Reklama

Wprowadzenie przesłanek wskazane

Artykuł 306 prawa własności przemysłowej traktować należy jako przepis szczególny wobec art. 44 kodeksu karnego, mający regulować kwestię przepadku z uwzględnieniem specyfiki przestępstwa określonego w art. 305 p.w.p. (wprowadzenie do obrotu towarów oznaczonych podrobionym znakiem towarowym). Przepis dotyczy przepadku materiałów i narzędzi, jak również środków technicznych, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa, a więc nie samych towarów. Mając na względzie podstawową zasadę związaną z ograniczeniem podstawowych praw i wolności – w tym prawa własności – należy wskazać, że wyrób towarów często następuje przy użyciu maszyn, narzędzi leasingowanych, użyczonych. Tym samym, chcąc uniknąć przepadku, właściciel musiałby zawsze dokładać daleko idącej staranności celem weryfikacji celu użycia sprzętu. Wydaje się, że w przypadku przestępstwa z art. 305 p.w.p. takie oczekiwanie nie jest zasadne. Wprowadzenie przesłanek precyzujących możliwość orzeczenia przepadku przedmiotów niebędących własnością sprawcy byłoby wskazane. W zakresie obligatoryjnego przepadku przedmiotów należących do sprawy w sytuacji uczynienia z przestępstwa stałego źródła dochodu przepis wydaje się racjonalny i zasadny, jakkolwiek zawsze nałożenie na sąd obowiązku wydania konkretnego orzeczenia merytorycznego budzić może pytania.