Dziennik Gazeta Prawana logo

Możejki były na podsłuchu

18 stycznia 2008, 01:01
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W gabinecie jednego z szefów litewskiej rafinerii Możejki należącej do Orlenu odkryta została aparatura podsłuchowa - dowiedział się DZIENNIK. Choć sprzęt jest produkcji rosyjskiej, nie jest jasne, kto i kiedy zainstalował i używał pluskiew.

Według naszych informacji szpiegowska pluskwa była w pomieszczeniach, w których urzęduje Albertas Gimbutas, wicedyrektor rafinerii na Litwie. To jedna z kluczowych postaci w kierownictwie przedsiębiorstwa. W ostatnich latach miał ogromny wpływ na negocjacje ze wszystkimi inwestorami ubiegającymi się w 2006 r. o przejęcie Możejek.

Czy dlatego zainstalowano mu podsłuch? Nie wiadomo, ale w 2006 r. o rafinerię toczyła się prawdziwa wojna. Zaangażowane w nią były wielkie koncerny naftowe, a także rządy Polski, Litwy, Kazachstanu i Rosji. Po cichu wspierały je służby wywiadowcze tych krajów. Wygrał Orlen, który za blisko 90-proc. pakiet akcji zapłacił około 2,5 mld dol. Do tej pory jest to największa polska inwestycja za granicą.

Polski gigant naftowy zdystansował kazachski KazMunaiGaz, a także wspierane przez Kreml koncerny TNK-BP i Łukoil. Moskwa zareagowała nerwowo, a samą rafinerię zaczęły prześladować "kataklizmy". W lipcu 2006 r., kiedy było już wiadomo, że rafinerię przejmie Orlen, Rosjanie wstrzymali dostawy ropy do przedsiębiorstwa rurociągiem Przyjaźń - tłumacząc, że rura wymaga pilnego remontu. Dostaw nie wznowiono do tej pory.

Kilka miesięcy później w Możejkach wybuchł gigantyczny pożar, jego przyczyna do dziś nie jest jasna. Straty sięgnęły 50 mln dol. Nasi rozmówcy z Możejek i Orlenu twierdzą, że wojna podjazdowa o litewskie przedsiębiorstwo trwa do dziś.Podsłuch odkryto w listopadzie. Od tamtej pory panowała na ten temat zmowa milczenia.

"Oficjalnie usłyszycie tylko dementi" - ujawnia nam jedna ze znających sprawę osób. Faktycznie ani Orlen, ani Możejki nie chciały potwierdzić naszych informacji o pluskwie w gabinecie wicedyrektora, choć pytania wysłaliśmy w poniedziałek. W środę otrzymaliśmy odpowiedź, że Orlenowi nic nie wiadomo na temat podsłuchu w Możejkach. Wczoraj późnym wieczorem Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu, przesłał nam nowy komunikat. "W 2007 roku podczas wykonywania przez Orlen Ochrona standardowej usługi wykrywania urządzeń podsłuchowych w biurze jednego z menedżerów wykryto urządzenia podsłuchowe" - napisał rzecznik.

Warto podkreślić, że wcześniej o bezpieczeństwo gabinetów Możejek troszczyły się służby Możajku Nafta, ale im nie udało się niczego wykryć. "Podsłuch był zainstalowany profesjonalnie. Pluskwę, która nadawała drogą radiową dźwięki z gabinetu Gimbutasa, zakamuflowano w gniazdku elektrycznym. Miała więc stałe zasilanie, mogła nadawać bardzo długo" - tłumaczy nasz rozmówca.

Czy urządzenie było aktywne w chwili jego wykrycia? Nie wiadomo. Nie jest też jasne, kiedy i przez kogo pluskwa została zainstalowana. Nasze źródła zakładają kilka hipotez. Najpoważniejsza mówi o tym, że pluskwę założyli Rosjanie i działała aktywnie przez cały okres negocjacji dotyczących sprzedaży Możejek. "Wtedy kontrolę nad rafinerią mieli Amerykanie występujący w grupie z niszczonym przez Kreml Jukosem. Z pewnością Rosjanom zależało na zakupie spółki o strategicznym i politycznym znaczeniu na Litwie" - mówi ekspert zajmujący się rynkiem paliwowym. I dodaje, że Rosjanie marzyli, by mieć "swoją" rafinerię do przeróbki własnej ropy na terenie Unii Europejskiej.

Informacje uzyskane z podsłuchów mogły im w tym bardzo pomóc. Jednak podobne motywy mogły kierować innymi starającymi się o kontrolę nad rafinerią. Jak się dowiedzieliśmy, kierownictwo Możejek poinformował o odkryciu litewskie służby. Wspólnie z polskim właścicielem - Orlenem - chciały sprawę utajnić. Wiemy, że rafineria w Możejkach nie przesłała nawet oficjalnej informacji o tym incydencie do centrali koncernu w Płocku.

O podsłuchu zarząd został powiadomiony wyłącznie nieoficjalnie. Dlaczego do wczoraj ukrywano informację o podsłuchowej aferze? Polacy nie chcieli drażnić litewskich partnerów. Wszystko stało się na ich terenie i za wyjaśnienie sprawy odpowiadają ich służby specjalne. Kierownictwu Możejek zależało także na ustaleniu jak największej liczby faktów. Do gabinetu Gimbutasa dostęp ma niewielka liczba osób. Szefowie chcieli wiedzieć, kto mógł zainstalować pluskwę i ustalić, czy osoba zamieszana w założenie aparatury podsłuchowej nadal pracuje w rafinerii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj