Polska jest małą gospodarką otwartą. Niewielki rozmiar niekoniecznie cieszy, ale otwartość nam sprzyja. Trudno powiedzieć, w jakim tempie i kiedy doszlusujemy do grupy G20, jednak dzięki szybszemu niż w większości gospodarek rozwiniętych wzrostowi PKB będziemy na globalnej drabinie rozwoju pozycjonowani coraz wyżej. Choć wspinaczka jest mozolna.

Marcin Piątkowski, ekonomista Banku Światowego, twierdzi, że ostatnie trzy dekady to początek naszego złotego wieku. Jego zdaniem to okres, w którym zbliżyliśmy się na najmniejszy od XV stulecia dystans do rozwiniętego Zachodu. Cztery lata rządów PiS – wbrew temu, co twierdzą krytycy ekipy rządzącej – tym trendem nie zachwiały. Z udzieleniem odpowiedzi na pytanie, czy go umocniły, musimy jeszcze poczekać.

Gonimy Zachód

Nadrabiamy dystans do średniej bogactwa w UE – PKB na głowę mieszkańca w 2018 r. w Polsce stanowił 71 proc. unijnej średniej. W ciągu ostatnich trzech lat wskaźnik ten urósł o 2 pkt proc. i wpisał się w wieloletni trend. Podobnie jest ze spożyciem indywidualnym skorygowanym na mieszkańca, miarą nawet precyzyjniej oceniającą poziom życia gospodarstw domowych – w ubiegłym roku stanowiło ono 77 proc. średniej UE. Tutaj wzrost wynosi 3 pkt proc.