Wyliczenia Unii Metropolii Polskich to pierwsze globalne podsumowanie skutków piątki plus w zakresie zmian podatkowych. Wynika z nich, że samorządy najbardziej po kieszeni uderzy obniżenie pierwszej stawki PIT z 18 do 17 proc. Tu ubytki wyceniono na 3,6 mld zł (przy czym cały sektor finansów publicznych straci 7,3 mld zł). Kolejne 2 mld zł ma samorządy kosztować podwojenie kwoty kosztów uzyskania przychodów (dla całego sektora to koszt 3,9 mld zł). Z kolei zwolnienie z podatku PIT osób młodych spowoduje uszczerbek w lokalnych budżetach w kwocie 1 mld zł (a dla całego sektora – 2,1 mld zł). W sumie daje to kwotę 13,3 mld zł rocznych strat dla całego sektora finansów publicznych, a w tym – 6,6 mld zł dla samych samorządów.
To jak na razie jedyne tego rodzaju szacunki, rząd nie podaje własnych wyliczeń. – – odpowiada nam Ministerstwo Finansów.
Straty dla miast
Ale nawet bez szacunków resortu dla samorządów jest jasne, że na zapowiedzianych zmianach w PIT najbardziej stratne będą duże miasta, które w największym stopniu są finansowane właśnie z tych wpływów. 12 największych polskich metropolii łącznie straci 1,9 mld zł rocznie. Warszawa – aż 745,7 mln zł. – wskazuje w rozmowie z DGP wiceprezydent stolicy Michał Olszewski.
Samorządowcy zgodnie twierdzą, że takie straty będą miały negatywny wpływ na ich plany inwestycyjne i bieżące wydatki, np. na oświatę. A jak wczoraj na łamach DGP zapowiadał premier Mateusz Morawiecki, możliwe, że nowe ulgi w PIT wejdą w życie jeszcze jesienią tego roku.
–– apeluje Unia Metropolii Polskich (UMP).
Jak przekonuje wiceprezydent Olszewski, taka rekompensata jest niezbędna do normalnego funkcjonowania. – – argumentuje wiceprezydent.
– przekonuje Jędrzej Sieliwończyk z gdańskiego magistratu. Wprowadzono wtedy nową, dwustopniową skalę podatkową 18 i 32 proc. (zamiast 19, 30 i 40 proc.) oraz ulgi na wychowanie dzieci. Samorządy szacowały swoje straty na 6,8 mld zł. Włodarze przygotowali nawet obywatelski projekt ustawy, pod którym zebrali ponad 200 tys. podpisów. Zakładał on zwiększenie udziału gmin w dochodach z PIT z ówczesnych 39,34 proc. do 48,78 proc., powiatów – z 10,25 proc. do 13,03 proc., a województw – z 1,6 proc. do 2,03 proc. Projekt trafił do Sejmu we wrześniu 2012 r., czyli jeszcze za czasów rządu PO–PSL. Dopiero w listopadzie 2015 r., kilka dni po zaprzysiężeniu rządu Beaty Szydło (PiS), trafił do I czytania. Od tamtej pory tkwi w sejmowej zamrażarce.
Zysk dla mieszkańców
Punktu widzenia samorządów nie do końca podziela Andrzej Maciejewski z Kukiz’15, szef sejmowej komisji samorządowej. –– mówi. Na razie jednak radzi czekać z ostatecznymi wnioskami. – – dodaje.
W podobnym duchu wypowiada się wiceszef tej samej komisji Grzegorz Adam Woźniak (PiS). – ocenia.
Resort finansów zwraca z kolei uwagę na dobrą kondycję polskiej gospodarki i uszczelnianie systemu podatkowego. – – podaje MF. Jeszcze w 2015 r. samorządy miały z samego PIT ponad 38 mld zł. W ubiegłym roku było to już niemal 51 mld zł, a w tym plan zakłada, że może być nawet 55–56 mld zł. Z kolei dochody z CIT w latach 2015–2018 wzrosły z nieco ponad 7 mld do 9,7 mld zł.
Ta argumentacja nie przekonuje wiceprezydenta stolicy. – – argumentuje Michał Olszewski. I dodaje, że na dziś tylko budżet państwa ma udziały w tych podatkach. Na razie na taką rewolucję się nie zanosi. Zwłaszcza gdy rząd sam pilnie potrzebuje pieniędzy na sfinansowanie piątki plus, najlepiej nie przekraczając przy tym reguły wydatkowej.