Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosja łata Polsce węglową dziurę. Nawet PGE i Tauron wykorzystują już wschodni surowiec [USTALENIA DGP]

8 stycznia 2019, 07:37
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Węgiel
Węgiel/Shutterstock
Polskie kopalnie nie są w stanie pokryć zapotrzebowania, więc nawet kontrolowane przez państwo PGE i Tauron wykorzystują już wschodni surowiec – ustalił DGP. 

Już nie tylko ciepłownictwo i składy opałowe, ale także energetyka musi sięgać po węgiel z Rosji – wynika z dokumentów, do których dotarł DGP. W efekcie potwierdzają się nasze prognozy z pierwszej połowy 2018 r. – import węgla do Polski w ubiegłym roku to 18–19 mln ton. Ponad 70 proc. przyjechało z Rosji.

Kopalnie nie dają rady

Mimo dokapitalizowania kwotą ponad 3 mld zł (od 2016 r.) Polskiej Grupy Górniczej, głównego producenta węgla dla elektrowni, energetyka nie może liczyć na pokrycie zapotrzebowania krajowym surowcem. W listopadzie pisaliśmy, że PGG w 2018 r. wydobędzie o 1–2,5 mln ton mniej, niż zakładał roczny plan – 30,5 mln ton. Dziś w dwóch źródłach potwierdzamy, że było to o niemal 3 mln ton mniej. Oznaczałoby to więc produkcję jeszcze mniejszą niż w 2017 r. – wówczas PGG mówiła o 30 mln ton (ale wliczała w to także wydobycie w I kw. 2017 r. kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego, które przejęła dopiero 1 kwietnia).

– odpowiada nam Tomasz Głogowski, rzecznik PGG, gdy pytamy o to, ile węgla w 2018 r. wyprodukowała PGG, jak to się ma do założonego planu oraz jakie są plany produkcji na 2019 r. Przypomnijmy, że w 2017 r. spółka zapowiadała docelowe zwiększenie wydobycia do 32 mln ton.

Wydaje się jednak, że i to byłoby za mało, skoro po 10 miesiącach 2018 r. do Polski przyjechało 15,73 mln ton węgla z zagranicy, w tym 11,18 mln ton z Rosji. To absolutny rekord.

Polskie wydobycie spadło wskutek zamknięcia najbardziej nierentownych kopalń. Spółki węglowe, mimo inwestycji, nie są w stanie zwiększyć wydobycia w takim tempie, by pokryło niespadające krajowe zapotrzebowanie.

– mówi nam Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

W tym roku import węgla może przekroczyć 20 mln ton. A na wzrost podaży z polskich kopalń raczej nie ma co liczyć. Jedynie Bogdanka zadeklarowała na razie wzrost wydobycia wobec 2018 r. o ok. 0,4 mln ton z obecnych ok. 9 mln ton. Od dwóch miesięcy nie ma decyzji Ministerstwa Energii w sprawie przejęcia większości udziałów przez Jastrzębską Spółkę Węglową w australijskiej firmie PD Co, która ma projekt budowy kopalni Jan Karski na Lubelszyźnie i reaktywacji kopalni Dębieńsko. Od lipca na koncesję wydobywczą dla kopalni Nowa Ruda czeka też australijska Balamara.

Pociągiem najszybciej

Już w ubiegłym roku sygnalizowaliśmy, że węgiel z Rosji trafia do Tauronu. Takie potwierdzenie otrzymaliśmy na terminalach w Małaszewiczach, skąd przez Białoruś przyjeżdża go najwięcej ze Wschodu. W ubiegłym roku Tauron Wydobycie, czyli trzy własne kopalnie Tauronu, wydobyły o ponad 1,8 mln ton mniej, niż zakładał plan. PGG pomóc nie mogła, więc spółka sięgnęła po węgiel z importu. W tym z Rosji. Na nasze pytania w tej sprawie nie odpowiedziała.

Dotarliśmy m.in. do certyfikatu z badania próbek laboratorium SGS z 12 grudnia – chodzi o ok. 2 tys. ton bardzo dobrego jakościowo, niskosiarkowego węgla sprowadzonych z Rosji przez PGE Paliwa do elektrowni PGE w Rybniku. Spółka przyznaje, że z Rosji pochodzą „śladowe ilości” uzupełniające import z obu Ameryk. „PGE posiada kontrakty na dostawy węgla kamiennego, które zabezpieczają zapotrzebowanie wszystkich jednostek wytwórczych, w tym elektrociepłowni. W celu zapewnienia optymalnego poziomu dostaw grupa dywersyfikuje źródła dostaw węgla kamiennego, bazując na krajowych producentach. Uzupełnieniem dostaw jest węgiel z importu” – czytamy w stanowisku dla DGP. Warto podkreślić, że na węgiel z Rosji kupowany w transakcjach spotowych, gdy np. zawiodą krajowi dostawcy, czeka się krócej. Pociąg dowiezie surowiec do elektrowni w 2–3 tygodnie. Węgiel sprowadzany drogą morską nie jest o wiele droższy, ale na statek trzeba czekać 5–6 tygodni. Przepustowości portów oraz konieczność przeładunku na pociągi, które dowiozą paliwa do elektrowni, powodują, że nie ma możliwości w ten sposób sprowadzić takich ilości jak z Rosji.

Jak dowiedział się DGP, w tym roku w PGE może zabraknąć 2 mln ton paliwa. Rozmowy na temat dostaw są prowadzone m.in. w RPA.

Cypryjski gracz

Najwięcej rosyjskiego węgla do Polski przywożą polskie oddziały rosyjskich firm SUEK i KTK, ale jak ustaliliśmy, w ubiegłym roku na trzecim miejscu uplasowała się mało znana firma LS Poland ze Zduńskiej Woli. O ile w poprzednich latach sprowadzała po kilkadziesiąt tysięcy ton rocznie, to w 2018 r. przywiozła go ok. 1,7 mln ton. O firmie wiemy, że jej głównym udziałowcem jest cypryjski holding Leitstern Holdings Limited, a mniejszościowym jeden z trzech prezesów – Igor Shulga. – – odpowiedział nam wczoraj prawnik LS Poland Michał Romanowski.

W połowie 2017 r. pisaliśmy, że zielone światło dla importu węgla z Rosji dostał Węglokoks – jednoosobowa spółka Skarbu Państwa. Wtedy władze firmy tłumaczyły to kontrolą nad surowcem, jaki przyjeżdża do Polski. Po burzy w mediach pomysł upadł, ale w 2018 r. z powodu gigantycznej dziury wydobywczej powrócił. Tyle że Węglokoksowi z importem idzie średnio – jak twierdzą odbiorcy. Sama spółka na nasze pytania zadane w czwartek nie odpowiedziała.

Jak ustaliliśmy, sprzedażą węgla z zagranicy zajęła się też państwowa Centrala Zaopatrzenia Hutnictwa (ma swój terminal w Sławkowie). – W 2017 r. grupa CZH nie zajmowała się handlem węglem energetycznym. W 2018 r. dostarczyliśmy do polskich elektrowni wysokiej jakości węgiel energetyczny, ok. 67 tys. ton. 94 proc. pochodziło z Rosji, 4 proc. z Kolumbii. Planowane większe dostawy węgla kolumbijskiego zostały wstrzymane przez elektrownie w związku z samozapłonem niektórych transportów – powiedział nam członek zarządu CZH Krzysztof Smołka. Tłumaczył, że CZH nie importuje węgla, ale ze względu na zapotrzebowanie na paliwo o wysokiej kaloryczności i niskim poziomie zanieczyszczeń wyszukuje dostawców wśród traderów, którzy byli importerami odpowiedniej klasy węgla.

Skazani na Putina

– mówi DGP ekspert energetyczny i autor książki „Stawka większa niż gaz” Piotr Maciążek. – Rosjanie dotują sprzedaż swojego węgla, przez co jest tańszy niż polski. Gdy zdominują polski rynek, wycofają dotacje i cena będzie wysoka – twierdzi. Jego zdaniem nie można zablokować importu rosyjskiego węgla, bo jest lepszy jakościowo. Nie można też wprowadzić embarga na węgiel z Rosji (co deklarował rząd w 2016 r. – red.), bo od razu przegralibyśmy sprawę w WTO. –– dodał.

W tym roku import węgla może przekroczyć 20 mln ton

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj