Dziennik Gazeta Prawana logo

Co szef były KNF robił do czasu przybycia CBA? Z monitoringu nie wynika, żeby niszczył dokumenty. USTALENIA DGP

28 listopada 2018, 07:11
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Siedziba UKNF
Siedziba UKNF/Shutterstock
Zatrzymanemu wczoraj Markowi Ch. grozi nawet 10 lat więzienia. CBA badało, co robił w urzędzie po ujawnieniu nagranej rozmowy z miliarderem Leszkiem Czarneckim.

Po przewiezieniu byłego przewodniczącego KNF do prokuratury w Katowicach postawiono mu zarzut z art. 231 par. 2 k.k. Dotyczy on nadużycia uprawnień urzędniczych przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Czyn ten podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat. Ch. złożył rezygnację po ujawnieniu przez "Gazetę Wyborczą" jego rozmowy z właścicielem Getin Noble Banku. Według Romana Giertycha, adwokata miliardera, miała na niej paść propozycja korupcyjna.

Byłego szefa nadzoru afera zastała w delegacji w Singapurze. Po powrocie pojawił się w urzędzie, który opuścił ok. 12.30. Dopiero później wkroczyło tam CBA i zabezpieczyło dokumenty, urządzenia oraz nośniki elektroniczne. Co do czasu przybycia funkcjonariuszy robił były już wówczas przewodniczący? Politycy opozycji i część komentatorów zwracają uwagę, że w mediach pojawiały się spekulacje, że służby pojawiły się w urzędzie zbyt późno. Z naszych ustaleń wynika, że Markowi Ch. podczas pobytu w urzędzie towarzyszyli pełnomocnik KNF ds. ochrony informacji, szefowa gabinetu i pracownicy sekretariatu.

Rzecznik ministra koordynatora służb Stanisław Żaryn poinformował nas, że zabezpieczono też monitoring, z którego jednak nie wynika, aby Ch. miał niszczyć jakiekolwiek dokumenty. Ustaliliśmy, że kamery są zamontowane w korytarzu, który prowadzi do sekretariatu i gabinetu przewodniczącego. W dwóch ostatnich miejscach monitoringu nie ma, ale to na korytarzu znajduje się duża niszczarka dokumentów, którą kamery powinny objąć. Tymczasem w KNF rozpoczął się audyt wewnętrzny w sprawie działań byłego przewodniczącego. W DGP opisywaliśmy już, że zrekonstruowano jego kalendarz, z którego wynika, że w ostatnim roku spotkał się z Czarneckim kilka razy. Kilkadziesiąt spotkań odbył z menedżerami jego banków.

PO chce sprawdzić tropy prowadzące do NBP i szuka śladów w propozycjach legislacyjnych. Rząd obiecuje dogłębne wyjaśnienie sprawy

Zdaniem prawników śledczy mieli do wyboru postawienie byłemu szefowi KNF Markowi Ch. zarzutów z dwóch artykułów kodeksu karnego. Pierwsza opcja dotyczyła art. 231 par. 2 mówiącego o przekroczeniu uprawnień: "Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego… i jeśli czyni to w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10".

Druga możliwość to art. 228 dotyczący korupcji, który mówi, że "kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do lat ośmiu, łącznie z art. 13, czyli usiłowaniem popełnienia przestępstwa. Zdaniem karnisty prof. Piotra Kruszyńskiego prokuratura mogła zastosować oba przepisy, choć musiał być zastosowany tylko jeden z nich, gdyż nie mogą być stosowane łącznie. Wybrano przepis, który grozi wyższą karą.

Powodem działań prokuratury przeciwko Markowi Ch. są fragmenty rozmowy z Leszkiem Czarneckim, w której pada propozycja zatrudnienia prawnika Grzegorza Kowalczyka. Jak wynika z treści rozmowy, Ch. najpierw konferuje z Czarneckim na temat sytuacji jego banku i wskazuje, gdzie KNF może pomóc. Sam kluczowy fragment jest poprzedzony narzekaniem szefa nadzoru na słabe zarobki kadry w jego urzędzie i sferze publicznej oraz zagrożenie dla pracowników KNF. Wkrótce potem Ch. pyta, czy Czarnecki nie potrzebuje prawnika, który pomógłby w restrukturyzacji banku.

– mówi Ch. Później rozmowa dotyczy sposobu wynagradzania przez Czarneckiego jego pracowników, po czym Ch. doprecyzowuje, że wynagrodzenie powinno być powiązane z ówczesną kapitalizacją banku, czyli zsumowaną bieżącą wartością wszystkich akcji Getin Noble Banku, która wówczas wynosiła ponad 4 mld zł.

Z przekazów Romana Giertycha, prawnika Czarneckiego, wynika, że na kartce Ch. miał doprecyzować wynagrodzenie prawnika do 1 proc. kapitalizacji. Stąd wzięło się 40 mln zł, o których pisała "Gazeta Wyborcza". –– podkreśla prof. Kruszyński. W tym przypadku nie musi być udowodnione, że na skutek zatrudnienia wskazanej osoby były szef KNF otrzymał czy mógł otrzymać korzyści materialne. – podkreśla prawnik.

PiS ma nadzieję, że postawienie zarzutów byłemu szefowi KNF pokaże, że partia nie zamierza nikogo kryć i chce wyjaśnić całą sprawę – jak mówił wicepremier Jarosław Gowin – "do spodu". Opozycja nie zamierza jednak odpuszczać i drąży sprawę dalej. Chce od NBP dostępu do informacji o spotkaniu Marka Ch. z Czarneckim i Adamem Glapińskim, do którego doszło 28 marca po spotkaniu Czarneckiego z Ch. w KNF. Wczoraj posłowie PO wystąpili o przekazanie urzędowej notatki z tego spotkania oraz przekazanie księgi wyjść.

Posłowie PO otrzymali także od MF kolejne części korespondencji z KNF na temat zmian prawnych, które miały dotyczyć przymusowego przejmowania banków. Jak wynika ze znanych już dokumentów, po raz pierwszy Ch. zwrócił się do MF w tej sprawie 13 kwietnia, czyli dwa tygodnie po spotkaniu z Czarneckim. Kolejne pisma nie były znane, a wynika z nich, że proponowane przez KNF rozwiązanie znalazło się w czerwcowym projekcie ustawy umożliwiającej blokowanie stron internetowych sprzedających ryzykowne produkty finansowe.

W tej ustawie znalazły się trzy rozwiązania mające być lekarstwem na sytuację w mniejszych bankach: wprowadzenie kuratora, zarządu komisarycznego lub zakup zagrożonego banku przez inny bank. Była to realizacja postulatów KNF z pisma z 13 kwietnia. Ale z powodu sporów kompetencyjnych dotyczących głównej części projektu nie ruszył on do Sejmu. Kolejne znane pismo pochodzi z 26 października. Szef KNF wypomina MF, że te rozwiązania nie zostały wprowadzone i w tonie alarmistycznym nalega, by to szybko zrobić.

Pisze o tempie prac jako "dalece niesatysfakcjonującym", co można z języka urzędniczego przełożyć na potoczny jako "czemu się guzdrzecie!", i prosi o pilne wdrożenie pomysłów. W piśmie jest zaznaczone, że mają one pomóc w kłopotach banków spółdzielczych. Wkrótce potem, 6 listopada, w trakcie drugiego czytania ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, posłowie PiS zgłosili w poprawce propozycję wykupu banków w trudnej sytuacji przez inne banki. Dzień później Roman Giertych zjawił się w prokuraturze i złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Ch. Kolejnego dnia identyczna poprawka trafiła do ustawy mającej zaostrzyć nadzór nad rynkiem finansowym. Prace nad nią po miesięcznej przerwie przyspieszyły. To ona opuściła Sejm jako pierwsza.

– T– mówi o tym kalendarium poseł PO Jarosław Urbaniak. Innymi słowy, Czarnecki miał się wystraszyć, że PiS prze do przejęcia jego banku i stąd doniesienie trafiło do prokuratury. Zdaniem naszych źródeł z obozu władzy nie było podstaw do takich obaw. – – mówi nam osoba z rządu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Autor bez zdjęcia
Grzegorz Osiecki

Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj