Dziennik Gazeta Prawana logo

Menedżer dopuścił się "ciężkich naruszeń"? Sąd będzie mógł przekazać państwu majątek spółki

29 maja 2018, 06:30
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Firma, przedsiębiorca
Firma, przedsiębiorca/Shutterstock
Nawet likwidacja może czekać spółkę, której menedżerowie dopuszczą się ciężkich naruszeń. W takiej sytuacji prawa udziałowców oraz mienie przedsiębiorstwa przejdą na własność państwa.

To najczarniejszy scenariusz, który przewiduje nowa ustawa o odpowiedzialności spółek i innych podmiotów zbiorowych. Projekt trafił właśnie do konsultacji. Główne założenie jest takie, że firmy mają ponosić dotkliwe konsekwencje zarówno za świadome nadużycia członków zarządu, jak i zaniedbania w nadzorze nad biznesem skutkujące np. śmiertelnymi wypadkami przy pracy, skażeniem środowiska czy wypuszczeniem na rynek wadliwych szczepionek.

Eksperci nie mają wątpliwości, że obowiązujące przepisy pod tym względem nie działają. Nawet gdy chodzi o karanie firm wydmuszek.

– podkreśla adwokat Zbigniew Krüger.

Nowe przepisy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych znacząco rozszerzą możliwości wyciągania surowych konsekwencji wobec firm, w których dochodzi do popełnienia przestępstwa. Dotyczy to zwłaszcza spółek krzaków stworzonych specjalnie na potrzeby bezprawnych procederów, np. służących ukrywaniu pieniędzy z nielegalnego obrotu paliwem oraz wprowadzania ich do legalnego obiegu. Jeśli wartość korzyści majątkowej osiągniętej przez taki podmiot przekroczy 1 mln zł, wówczas sąd na wniosek prokuratora, a w trakcie procesu – także z urzędu, będzie miał zielone światło, aby orzec konfiskatę jego składników lub praw majątkowych (w całości lub części). Chyba że wspólnicy czy inne osoby uprawnione do występowania w imieniu spółki wykażą, że ich firma była prawidłowo zorganizowana i nadzorowana. Innymi słowy, nie mieli żadnego wpływu na to, że doszło do przestępstwa. Orzeczenie przepadku przez sąd nie będzie jednak obligatoryjne. A przede wszystkim do konfiskaty nie dojdzie w sytuacji, kiedy byłaby ona nieproporcjonalnie dolegliwa dla udziałowców.

– tłumaczy DGP wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Mimo to eksperci przestrzegają przed ryzykiem pośredniej nacjonalizacji prywatnego majątku.

– mówi mec. Krüger.

Ryzyko nacjonalizacji

O ile eksperci raczej nie mają wątpliwości, że jest to dobry pomysł na eliminowanie z rynku spółek przeznaczonych głównie do popełnienia przestępstwa, o tyle już więcej zastrzeżeń budzi dopuszczenie możliwości likwidacji albo rozwiązania podmiotów gospodarczych za przewinienia menedżerów. Wdrożenie takiego czarnego scenariusza ma być ostatecznością. Po pierwsze, musi chodzić o biznes, który „w całości lub w znacznej części” został wykorzystany do bezprawnych działań i to takich, za które sprawca może pójść do więzienia na co najmniej pięć lat.

Po drugie, sąd, decydując o likwidacji albo rozwiązaniu spółki, musi dojść do wniosku, że nawet najsurowsza kara finansowa przewidziana w ustawie (30 mln zł) nie sprawi, że firma wróci na legalną ścieżkę i naprawi swoje wady w nadzorze czy organizacji. Gdyby w końcu zadecydował o takiej karze, to jednocześnie musiałby nakazać przeniesienie własności składników lub praw majątkowych podmiotu na Skarb Państwa (chyba że trzeba je zwrócić pokrzywdzonemu).

Mimo że perspektywa likwidacji albo rozwiązania spółki jest obwarowana kilkoma warunkami, to niektórzy eksperci i tak dostrzegają w tej opcji ryzyko nacjonalizacji. - mówi dr Łukasz Bernatowicz, ekspert Business Centre Club. - dodaje.

Zgodnie z nową ustawą prokuratura będzie mogła postawić spółce zarzuty, podobnie jak ma to miejsce w przypadku indywidualnych sprawców. Kluczowym warunkiem odpowiedzialności takiego podmiotu jest dopatrzenie się nieprawidłowości w jego nadzorze i organizacji bądź wyborze pracowników. Szczególnie obciążający dla takiej firmy będzie brak odpowiednich procedur wewnętrznych i zasad zarządzania ryzykiem oraz wskazania organu odpowiedzialnego za nadzorowanie przestrzegania prawa.

Zgodnie z obowiązującą ustawą (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 703) to śledczy muszą udowodnić, że spółka bagatelizowała bądź naruszała przepisy. Po zmianach będzie odwrotnie: to władze firmy staną przed koniecznością wykazania, że zrobiły, co mogły, aby zapobiec nielegalnym działaniom. - tłumaczy adwokat Zbigniew Krüger. Co innego w sytuacji spółek z licznym gronem udziałowców czy akcjonariuszy. - podkreśla mec. Krüger. Jak wynika z art. 212 k.s.h., wspólnik może przeglądać księgi i dokumenty firmy, sporządzać bilans dla własnego użytku lub żądać wyjaśnień od zarządu. Ten może zresztą odmówić, jeśli ma podstawy, aby sądzić, że udziałowiec może działać na szkodę spółki. - kwituje Zbigniew Krüger.

- pyta retorycznie dr Bernatowicz.

Nagroda za współpracę

 Nowością, która pojawi się w ustawie, będzie możliwość zgłoszenia chęci współpracy z organami ścigania, dobrowolnego poddania się odpowiedzialności przez spółkę w sytuacji, kiedy jej zaniedbania czy błędy są ewidentne. Warunkiem łagodniejszego potraktowania przez sąd będzie przede wszystkim zapłata równowartości wyrządzonej szkody oraz przekazanie śledczym informacji ważnych dla ukarania menedżerów winnych przestępstwa. - wyjaśnia mec. Krüger.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj