Dziennik Gazeta Prawana logo

Spokojnie, to tylko awaria. Co dalej z tanim lataniem w Polsce?

2 października 2017, 07:21
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Boeing 737 linii Ryanair
Boeing 737 linii Ryanair/Shutterstock
Tanie linie zdominowały przewozy lotnicze w Polsce. Ich kłopoty mogą zachwiać rynkiem. Co dalej z tanim lataniem?

O problemach tanich linii lotniczych stało się głośno w połowie września, kiedy Ryanair odwołał ponad dwa tysiące rejsów. Nikt się nie spodziewał, że to wstęp do poważniejszych kłopotów. Kilka dni temu irlandzki gigant skasował kolejne 18 tys. lotów w okresie zimowym – zawieszono 34 trasy, w tym siedem z Polski.

Szefowie linii twierdzą, że w ten sposób opanują zamieszanie powstałe po złym planowaniu urlopów pilotów. W sezonie zimowym część z nich wyśle na przymusowe wolne, da im też podwyżki płac. Nie jest tajemnicą, że Ryanair nie rozpieszczał swoich pracowników i 140 pilotów podkupiła od niego inna tania linia – Norwegian.

Spore cięcia zapowiedział też węgierski Wizz Air, który na początku listopada skasuje połączenia na blisko 20 trasach, w tym na siedmiu z Polski.

Wprowadzane przez obu przewoźników ograniczenia są szczególnie dotkliwe dla nas, bo tanie linie zdominowały niebo nad Polską. Ryanair już kilka lat temu wyprzedził LOT i stał się liderem w przewożeniu pasażerów. Wizz Air ma mocne, trzecie miejsce.

powiedział Jacek Krawczyk, unijny ekspert lotniczy, w czasie Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. Według niego w wielu krajach Europy „zamieniono monopol typu narodowego na monopol irlandzkiej linii”.

Krawczyk uważa, że Ryanair przeszarżował w obniżaniu kosztów. dodał.

Specjaliści twierdzą, że obecne problemy tanich linii nie są dla nich zagrożeniem. mówi Eryk Kłopotowski, ekspert ds. lotnictwa, w przeszłości związany m.in. z linią Sky Europe.

Wizz Air ogłosił właśnie rekrutację na 1300 stanowisk – pilotów i członków personelu pokładowego. Do końca 2018 r. linia wzbogaci się o 21 kolejnych airbusów. Za 7 lat chce podwoić swoją flotę do 160 samolotów.

Z kolei Ryanair zamierza wrócić do pomysłu latania na wschód – m.in. na Ukrainę czy do Gruzji. Tyle że boeingi 737 nie dolecą bez lądowania ze wschodnich krańców Europy np. do Irlandii. Konieczne będą przesiadki, być może na polskim lotnisku. Pojawiają się jednak głosy, że Polska zbytnio pozwoliła urosnąć tanim przewoźnikom, na czym stracił np. LOT. mówi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Przyznaje jednak, że w wielu przypadkach samorządy zaproponowały przewoźnikom bardzo korzystne warunki.

Ryanair spiera się też z PPL, zarządcą Okęcia. Zlikwidował loty z warszawskiego lotniska do Wrocławia i Gdańska, bo twierdzi, że jego samoloty dostały zbyt odległe od terminalu stanowiska, przez co miały opóźnienia. Z kolei szef PPL Mariusz Szpikowski powiedział, że nie chce wykładać dużych pieniędzy na lotnisko w Modlinie, bo to oznaczałoby dopłacanie do Ryanaira. Irlandczycy wynegocjowali z podwarszawskim lotniskiem bardzo niskie opłaty. Marcin Danił z zarządu Modlina zapewnia, że port nie traci na obecnych stawkach, ale przyznaje, iż cennik trzeba zmienić.

PPL: jak nie z Modlinem, to z Radomiem

Czy PPL zarządzające Lotniskiem Chopina przejmie udziały lotniska w Radomiu? mówił niedawno Jakub Kowalski, szef Kancelarii Senatu (PiS), wieloletni radny Radomia.

PPL nie chce komentować tych informacji. Prezydent Radomia Radosław Witkowski potwierdza, że prowadzi rozmowy „z bardzo poważnym partnerem biznesowym” w sprawie przyszłości lotniska.

Radomskie lotnisko od początku wzbudza kontrowersje. Otwarcie cywilnego portu było marzeniem władz tego 200-tysięcznego miasta. Lotnisko udało się uruchomić w 2014 r., gdy miastem rządził PiS, ale zainteresowanie przewoźników i podróżnych okazało się mizerne. W zeszłym roku z portu skorzystało zaledwie 9,7 tys. pasażerów. Latają stamtąd tylko linie Sprint Air, które oferują loty do Gdańska, Pragi i Lwowa. Władze Radomia twierdzą, że port rozwinie się po niezbędnych inwestycjach, ale potrzeba na nie 200 mln zł.

Czy PPL miałoby zainwestować w Radom po konflikcie z portem w Modlinie? Przypomnijmy, że zarządca Lotniska Chopina jako jeden z czterech udziałowców modlińskiego lotniska zablokował właśnie emisję obligacji, dzięki którym miały być sfinansowane niezbędne inwestycje w porcie. PPL chciało objąć kontrolę nad lotniskiem, ale samorząd Mazowsza nie zgodził się na warunki tego przejęcia. Szef rady nadzorczej portu Marek Miesztalski przyznał, że przedłużający się pat grozi nawet zamknięciem lotniska.

Szef PPL Mariusz Szpikowski powiedział, że być może przydałoby się Warszawie drugie lotnisko dla tanich linii. – Czy chcemy przenosić Ryanaira z Modlina do Radomia? To jakieś pomieszanie z poplątaniem. Położone 100 kilometrów od Warszawy radomskie lotnisko ma kiepski dojazd. Ministerstwo Infrastruktury powinno wreszcie przeciąć ten absurd. PPL musi dogadać się z Modlinem, żeby odblokować inwestycje, a nie myśleć o Radomiu – mówi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych „Tor”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj