Dziennik Gazeta Prawana logo

Energa zdmuchnie wiatraki. Państwowe firmy wojują ze sobą, a reszta branży drży przed bankructwem

12 września 2017, 20:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Farma wiatrowa
Farma wiatrowa/Shutterstock
PGE Energia Odnawialna, Relax Wind Park, Megawatt Baltica, C&C Wind, Wind Invest, EOL – to tylko niektóre z firm, którym umowy na zakup zielonych certyfikatów, czyli świadectw pochodzenia zielonej energii produkowanej na farmach wiatrowych, unieważniła właśnie gdańska Energa.

Zielone certyfikaty były systemem wsparcia dla producentów odnawialnych źródeł energii, by branża mogła się rozwijać (dziś nowy system wsparcia to aukcje). Dzięki temu w kilka lat w Polsce powstało ok. 5 GW mocy wiatrowych (cała zainstalowana moc krajowego systemu elektroenergetycznego to ok. 40 GW).

Energa do sądu podała 22 ze 150 umów uznanych za zawarte w najbardziej nierynkowy sposób i chce odzyskać 600 mln zł, a w kolejnych latach dzięki temu ruchowi zaoszczędzi 2,1 mld zł. Co ciekawe trzy umowy dotyczą PGE – spółki podobnie jak Energa kontrolowanej przez Skarb Państwa. Jak ustaliliśmy, jeśli sąd uzna stanowisko Energi, PGE będzie musiała oddać Enerdze kilkadziesiąt mln zł. A pozostali? Branża alarmuje, że po prostu zbankrutuje.

Lista firm, którym umowy na zakup zielonych certyfikatów unieważniła Energa.

1 Relax Wind Park Sp. z o.o.
2 Megawatt Baltica Sp. z o.o.
3 Zajączkowo Windfarm Sp. z o.o. (Mitsui)
4 Eolica Kisielice Sp. z o.o.
5 PGE Energia Odnawialna S.A. (dwie umowy)
6 C&C Wind Sp. z o.o.
7 Boryszewo Wind Invest Sp. z o.o.
8 Jeżyczki Wind Invest Sp. z o.o.
9 Wind Invest Sp. z o.o.
10 Stary Jarosław Wind Invest Sp. z o.o.
11 Livingstone Sp. z o.o. (dawniej: Megawat Kanin Sp. z o.o.)
12 Krupy Wind Invest Sp. z o.o.
13 PGE Energia Natury Sp. z o.o.
14 Windvest Poland Sp. z o.o.
15 Nidzica Sp. z o.o.
16 Sagittarius Solutions
17 EW Czyżewo Sp. z o.o.
18 EOL Sp. z o.o.
19 Wielkopolskie Elektrownie Wiatrowe Sp. z o.o.
20 EW Koźmin Sp. z o.o.
21 Wiatrowa Baltica Sp. z o.o.

Skąd to całe zamieszanie z zielonymi certyfikatami?

Gdy umowy zawierano, świadectwa pochodzenia będące systemem wsparcia dla odnawialnych źródeł energii, kosztowały ok. 280 zł. Przez pięć lat potaniały o 90 proc., a zapisana w kontraktach cena była bardzo mało elastyczna. Gdy doszło do nadpodaży, papiery taniały.

Firmy energetyczne traciły więc pieniądze przepłacając, a w końcu straciły cierpliwość. Pierwsza umowy wypowiedziała spółka z grupy Tauron. Potem poznańska Enea – wypowiadając je innemu kontrolowanemu przez Skarb Państwa koncernowi, czyli PGE (sprawa w arbitrażu).

PGE dotychczas nie wypowiedziała ich nikomu, bo uważa, że jej kontrakty są rynkowe. A Energa poszła krok dalej – nie wypowiedziała umów, a uznała je za nieważne. Dwie z nich to właśnie kontrakty z PGE (jak ustaliliśmy – spółka nie dostała jeszcze pozwu).

Zdaniem prawników gdańskiej spółki kontrakty zawierane wówczas bez przetargów łamały ustawę prawo zamówień publicznych (dziś jej nie podlegają).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj