Dziennik Gazeta Prawana logo

Miasta opanowała inwestycyjna gorączka, zaciągają nowe kredyty. Ucierpią... mieszkańcy

9 sierpnia 2016, 07:46
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Pieniądze
Pieniądze/Shutterstock
Miasta zaciągają nowe kredyty. A to wyższe koszty obsługi długu i konieczność przycinania niektórych pozycji w budżetach.

Ostatnie półtora roku to był okres finansowego oddechu. Miasta i gminy mniej inwestowały (skończyły się pieniądze z perspektywy 2007– –2013), a za to skupiały się na wypracowywaniu nadwyżek w swoich budżetach, by płynnie wejść w programowanie na lata 2014–2020. Widać to w globalnej kwocie zadłużenia jednostek samorządowych, która po raz pierwszy od wielu lat zamiast wzrosnąć, spadła o ok. 500 mln zł.

Wygląda jednak na to, że wielkość zobowiązań zaciąganych przez lokalne władze wkrótce znów zacznie rosnąć. Samorządy pozyskują właśnie pierwsze, znaczące pule środków na finansowanie nowych inwestycji z udziałem europejskich funduszy.

I tak np. Bydgoszcz powinna otrzymać w tym roku od Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) 197 mln zł. Miasto jednak zastrzega, że kwota, jaka zostanie faktycznie uruchomiona, będzie niższa z uwagi na „bardzo wysoką płynność budżetu”. Niemniej wieloletnia umowa kredytowa z EBI opiewa na łączną kwotę aż 400 mln zł (okres spłaty wyniesie 25 lat).

Toruń w tym roku podpisał z EBI umowę kredytową na 59,5 mln zł. – – wyjaśnia Anna Kulbicka-Tondel, rzecznik prasowy prezydenta Torunia.

Linie kredytowe w EBI uruchomiły także Rzeszów (na kwotę 400 mln zł w okresie 2016–2022) i Lublin. To drugie miasto planuje w IV kwartale tego roku wypłatę transzy w wysokości 100 mln zł, 150 mln zł w roku 2017, kolejne 150 mln w roku 2018 oraz 100 mln zł w roku 2019 (plan może ulec zmianie).

Miasta przekonują, że poradzą sobie z tak dużymi zobowiązaniami wobec banku. – – zaznacza Anna Strzelczyk-Frydrych z urzędu miasta w Bydgoszczy.

Według przedstawicieli władz miejskich kredyt zaciągnięty w EBI jest dla nich dużo bardziej atrakcyjny niż to, co do zaoferowania mają banki komercyjne. – – wylicza Magdalena Strózik z urzędu miasta w Szczecinie.

Mimo to nie brakuje miast, które nie planują – przynajmniej w tej chwili – zaciągania kolejnych kredytów czy pożyczek.

– zapewnia Agnieszka Kłąb ze stołecznego ratusza. Podobnie sytuacja wygląda w Gdańsku i Białymstoku.

Inwestycyjny wyścig, w trakcie którego zadłużają się samorządy, ma swoją cenę. Przede wszystkim jeśli chodzi o koszty obsługi długu.

Z wieloletnich planów finansowych (WPF) wynika, że te wydatki w najbliższych latach będą rosły. Przykładowo Warszawa w tym roku poniesie koszty w wysokości ponad 281 mln zł. W przyszłym roku będzie to już 340 mln, a w 2018 – prawie 414. Wrocław przewiduje tegoroczne wydatki na poziomie ponad 81,6 mln zł, a w przyszłym roku – już w wysokości 109 mln zł.

To rodzi dalsze konsekwencje, które odczują mieszkańcy. Lokalne budżety nie są z gumy – jeśli gdzieś trzeba dołożyć, oznacza to, że gdzieś indziej trzeba coś uszczknąć. I tak np. stolica w okresie 2016–2017 przytnie wydatki na sferę „ochrona zdrowia i pomoc społeczna”. Zgodnie z WPF prognozowane na ten rok wydatki sięgną 987,5 mln zł. Przewidywania na przyszły rok mówią już z kolei o 967 mln zł.

Część miast sukcesywnie wygasza niektóre inicjatywy (niekiedy związane z wykorzystaniem unijnych funduszy), z reguły zapewniając, że taki był plan i nie oznacza to, że one znikną. Choć jednocześnie trudno nie dostrzec korelacji z finansowym rozkręcaniem się perspektywy unijnej 2014–2020, na które teraz samorządy pilnie potrzebują pieniędzy. I tak np. we Wrocławiu w okresie 2012–2017 prowadzony jest program profilaktyki i terapii uzależnień. Z danych w WPF wynika, że o ile w tym roku wydanych na ten cel zostanie 5 mln zł, o tyle w przyszłym – już tylko 1,7 mln. Zmniejszą się też nakłady np. na „organizację i nadzór nad funkcjonowaniem komunikacji podmiejskiej” (okres realizacji programu 2010–2019). W tym roku na ten cel miasto ma przeznaczyć niemal 21 mln zł. Ale w 2017 r. będzie to już 17 mln, w 2018 – 9,9 mln, a w 2019 – niecałe 2,3 mln. Z kolei w Poznaniu zmniejszy się np. finansowanie zadania „pomoc dla osób i rodzin wymagających wsparcia” (okres realizacji programu 2013–2017). W tym roku, zgodnie z WPF, na ten cel trafi 34,4 mln zł, a w przyszłym – już tylko 18 mln.

Jak tłumaczy Marek Wójcik, były wiceminister administracji i cyfryzacji, a obecnie ekspert Związku Miast Polskich, w wielu samorządach na potrzeby nowej perspektywy unijnej rzeczywiście wygaszano jakieś przedsięwzięcia, a koncentrowano się na tych, które mają szansę na dofinansowanie. – – uspokaja. Jednocześnie zwraca uwagę, że poszukiwanie przez lokalne władze pieniędzy w innych pozycjach budżetowych jest nie tylko związane z projektami unijnymi, na które potrzebny jest wkład własny. – – wyjaśnia Wójcik.

Można się spodziewać, że globalny poziom zadłużenia samorządów (71,6 mld zł na koniec 2015 r.) będzie rósł. Eksperci jednak uspokajają, że tempo tego wzrostu wyhamuje. – – tłumaczy dr Aleksander Nelicki, ekspert od finansów komunalnych. Jak dodaje, po 2011 r. zadłużenie też wzrastało, ale na poziomie poniżej 10 proc. rocznie. – – przewiduje ekspert.

Samorządy przekonują, że ich potrzeby finansowe na kolejne lata są ogromne. Związek Gmin Wiejskich RP szacuje, że tylko gminy wiejskie i miejsko-wiejskie w ramach programowania 2014–2020 chcą zrealizować wydatki na poziomie 97 mld zł, przy założeniu pozyskania 63 mld zł ze źródeł zewnętrznych, w tym dotacji unijnych. 

Stolica okroi wydatki na zdrowie i na pomoc społeczną

Jest akcja, jest reakcja. MSWiA

Na rosnące w ostatnich latach zadłużenie samorządów krzywo patrzy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jak pisaliśmy w DGP, resort przygotował niedawno projekt ustawy znacząco poszerzający kompetencje nadzorcze regionalnych izb obrachunkowych (RIO) zajmujących się kontrolą samorządowych budżetów. Wszystko po to, by skuteczniej przeciwdziałać „niekorzystnym tendencjom związanym z nadmiernym zadłużaniem się jednostek samorządu terytorialnego”. W tym celu przewiduje się np. objęcie kontrolą RIO wszystkich spółek samorządowych.

Specjaliści są sceptyczni. Ich zdaniem nowelizacja ta nie zmieni sytuacji w jakiś szczególny sposób. Przypomina, że RIO nie mają takich mocy przerobowych, by kontrolować wszystkie spółki komunalne w kraju. Poza tym na ogół zobowiązania spółek są poręczone przez samorządy, więc już objęte kontrolą art. 243 ustawy o finansach publicznych (czyli dopuszczalnym wskaźnikiem zadłużenia).

Na koniec 2015 r. łączny dług samorządów stanowił trzykrotność wypracowanej przez nie łącznej nadwyżki operacyjnej (dodatniej różnicy między dochodami bieżącymi a wydatkami bieżącymi, powiększonej o dochody ze sprzedaży mienia).

@tzolciak

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj