Do wzięcia jest umowa na dostawy węgla w 2016 r. do największej opalanej tym surowcem elektrowni w Czechach. Należący do koncernu energetycznego ČEZ zakład w Dziećmorowicach zużywa rocznie niebagatelną ilość ok. 600 tys. ton węgla kamiennego.
O kontrakt, jak dowiaduje się DGP, starają się największe firmy górnicze w regionie. – Tak, bierzemy udział w tym przetargu – deklaruje Wojciech Jaros, rzecznik prasowy Katowickiego Holdingu Węglowego. – Uczestniczymy w postępowaniu na wybór dostawcy węgla do należącej do ČEZ-u elektrowni w Dziećmorowicach – potwierdza również Katarzyna Jabłońska-Bajer z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. – Kompania Węglowa wie o wszystkich istotnych przetargach w branży węglowej i we wszystkich bierze udział – deklaruje także Tomasz Głogowski, rzecznik KW. – Szczegóły i zasady współpracy z kontrahentami objęte są jednak tajemnicą handlową – dodaje.
Przy obecnych cenach węgla kontrakt może być wart nawet ok. 120 mln zł.
Elektrownia w Dziećmorowicach jest zlokalizowana w czeskim kraju morawsko-śląskim, dosłownie kilkaset metrów od granicy z Polską. Nic więc dziwnego, że wobec takiego położenia nasze firmy tak chętnie wystartują w przetargu na dostawę węgla. Ponadto część z nich już w przyszłości współpracowała z czeskim zakładem i dobrze zna jego potrzeby i preferencje.
Reklama
Udział polskich firm w przetargu jest jednak nie w smak czeskim kopalniom, konkretnie zaś górnikom pracującym w zakładach należących do OKD, jedynej czeskiej firmy wydobywającej węgiel kamienny. To najważniejsza część koncernu NWR, którego głównym akcjonariuszem jest czeski miliarder Zdenek Bakala. Z powodu dekoniunktury na światowym rynku węgla OKD boryka się z kolosalnymi kłopotami finansowymi (jedna z kopalń już jest przeznaczona do zamknięcia).
W tej sytuacji górniczy związkowcy z OKD, obawiając się utraty pracy, postanowili interweniować w sprawie kontraktu dla elektrowni w Dziećmorowicach u państwowych władz, w tym u samego premiera. Dowodzą, że zakład, którego właścicielem jest ČEZ, czyli koncern kontrolowany przez państwo (formalnie właścicielem pakietu 69,8 proc. akcji tej spółki jest czeskie ministerstwo finansów), powinien przy podpisywaniu kontraktów dawać preferencje rodzimym firmom, takim jak właśnie OKD.
Jaromir Pytlik, szef jednego z górniczych związków zawodowych, argumentuje, że oferta kopalń z Polski jest nieuczciwa, ponieważ nad Wisłą węgiel jest stale dotowany przez rząd. – W tej sytuacji nie jesteśmy w stanie cenowo konkurować z węglem z polskich zakładów – dodaje czeski związkowiec.
Z kolei rzecznik ČEZ Vladislav Sobol przypomina, że większość dostaw do elektrowni realizowały właśnie kopalnie należące do OKD. Pochodzący z nich węgiel został już nieraz sprawdzony jako odpowiednie paliwo, jednak koncern kontraktując dostawy węgla, nie może brać pod uwagę jedynie jakości, ale również cenę. Nie przesądza przy tym, że zwycięzcą w przetargu zostanie dostawca z Polski. O jakiejkolwiek reakcji czeskich władz na postulaty związkowców z ODK nic nie wiadomo.
Również na naszym rynku kilka miesięcy temu miał miejsce spór dotyczący cen węgla. Bogdanka zarzucała KW, że ta stosuje ceny dumpingowe. Sprawa trafiła nawet do UOKiK. Prezes urzędu stwierdził jednak, że polityka cenowa KW, jako spółki, która nie ma pozycji dominującej na rynku, nie stanowi praktyki ograniczającej konkurencję.
Prezes KW Krzysztof Sędzikowski ogłosił wczoraj, że będzie kierował spółką tylko do końca tego roku. Powodem jest to, że nie udało się pozyskać inwestorów dla tzw. Nowej Kompanii Węglowej.