Tym samym pozytywny trend z II kwartału, kiedy to nastąpił spadek w liczbie bankructw o 5 proc., jest kontynuowany. Eksperci zauważają jednak, że choć nastąpiła poprawa, to wynik ciągle jest prawie dwukrotnie gorszy niż w pierwszych trzech kwartałach przedkryzysowego 2008 r. To przede wszystkim wina sektora produkcyjnego, w którym liczba bankrutów wzrosła o 7 proc., do 177.
- wyjaśnia Marcin Siwa, dyrektor oceny ryzyka w Coface. Jeszcze gorsza sytuacja panuje w sektorze produkcji wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych (wzrost o 31 proc.) oraz odzieży i wyrobów tekstylnych (wzrost o 150 proc.). W ostatnim przypadku powodem jest nasilająca się konkurencja z Dalekiego Wschodu.
Powoli z kłopotów wychodzą natomiast budownictwo oraz handel. Obie branże odnotowały spadek w upadłościach, odpowiednio o 18 i 21 proc. W branży budowlanej to zasługa nowych inwestycji infrastrukturalnych, którym sprzyja nowe rozdanie funduszy unijnych, oraz dobrej koniunktury w segmencie mieszkaniowym i komercyjnym.
- komentuje Marcin Siwa. Na korzyść handlu działa natomiast rosnąca sprzedaż detaliczna. W 2014 r., według GUS, zwiększyła się w cenach bieżących o 3,3 proc., do lipca tego roku o 0,6 proc.
- tłumaczy Marcin Siwa. Według szacunków Coface na koniec roku liczba upadłości powinna być jednak niższa w sumie o 8 proc., a na koniec 2016 r. o 5 proc. To efekt coraz lepszych perspektyw na rynku pracy, utrzymującego się wzrostu wynagrodzeń oraz spadku bezrobocia. Stopa rejestrowanego w Polsce bezrobocia spadła w sierpniu do blisko 10 proc. i jest to rezultat najlepszy od 7 lat.
- komentuje Bartosz Kaczmarczyk, prezes Grupy Kapitałowej Loyd. Należy w związku z tym oczekiwać poprawy płynności w branżach bezpośrednio zależnych od popytu konsumenckiego. A także tych, które stawiają na eksport, bo ten cały czas zwiększa wartość - w I półroczu 2015 r. o 5,4 proc. do 80,02 mld euro.
- potwierdza trend Wiesław Włodarski, właściciel FoodCare. Jak podkreślają analitycy, eksporterzy korzystają na poprawiającej się sytuacji gospodarczej na naszym głównym kierunku eksportowym - w strefie euro.
- zauważa Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce. Z drugiej jednak strony sierpniowa susza może się odbić na wynikach wielu firm. Do tego dochodzi spowolnienie w Chinach - komentuje Grzegorz Sielewicz.
Gospodarstwa domowe z problemami
Końcówka wakacji i wrzesień przyniosły lawinowy wzrost w liczbie upadłości indywidualnych Polaków, która jest formalnie możliwa od 31 grudnia 2014 r. W sierpniu zbankrutowały 202 osoby, czyli o prawie 140 więcej niż w lipcu, który jak się okazuje, przyniósł tylko chwilowe osłabienie trendu. We wrześniu tendencja wzrostowa była kontynuowana – upadłość ogłosiły kolejne 223 osoby. Łącznie od stycznia niewypłacalność zadeklarowało 1330 Polaków (źródło: Bisnode Polska). Zdaniem ekspertów w kolejnych miesiącach zjawisko może przybierać na sile. Przybywa osób, które zaczynają mieć problem ze spłatą na czas zaciągniętych zobowiązań finansowych, mimo że zatrudnienie i wynagrodzenia w Polsce rosną. Duża w tym wina wzrostu kursu franka, po tym jak w styczniu tego roku centralny bank szwajcarski zadeklarował, że nie będzie bronić kursu swojej waluty.
- tłumaczy Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.
To może tłumaczyć fakt, że najczęściej bankructwo ogłaszają osoby w wieku 40–49 lat, czyli te mające z reguły największe zobowiązania, nie tylko z tytułu zaciągniętych kredytów, ale i bieżących wydatków związanych z utrzymaniem domu i rodziny. W ich przypadku każda zmiana w sytuacji majątkowej przekłada się od razu na płynność finansową. Szczególnie że według najnowszej Diagnozy Społecznej wciąż mniej niż połowa Polaków ma oszczędności. W podziale na województwa wśród bankrutów dominują mieszkańcy Mazowsza, Śląska i Wielkopolski, czyli największych aglomeracji.
O ogłoszeniu upadłości decyduje sąd rejonowy wyłącznie na wniosek dłużnika. Wierzyciele nie mają uprawnienia do przymusowego wszczęcia tego rodzaju postępowania