Dziennik Gazeta Prawana logo

Uwaga na kredyty we frankach! Rośnie nowa bańka spekulacyjna?

6 sierpnia 2015, 07:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Franki
Franki/Shutterstock
Nie warto przewalutowywać kredytu, bo szwajcarska waluta jest niewspółmiernie droga w stosunku do stanu tamtejszej gospodarki. Ale nikt nie wie, kiedy się osłabi.

W parlamencie kończą się prace nad ustawą pozwalającą na przewalutowanie części mieszkaniowych kredytów walutowych. Przygotowała ją PO na kanwie propozycji przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka. Projekt zakłada przeliczenie wartości kredytu z franków na złote po aktualnym kursie kupna franka w NBP. Tak wyliczano by zadłużenie kredytobiorcy w złotych. Jednocześnie bank wyliczałby, ile wynosiłby dług, gdyby kredytobiorca zamiast we frankach zaciągnął kredyt w złotych. Dalej bank będzie musiał wyliczyć łączną wartość rat, jakie już zapłacił kredytobiorca. I – analogicznie – jaka by to była kwota, gdyby od początku spłacany był kredyt w złotych. Różnicą frankowicz dzieliłby się z bankiem po połowie. Swoją część bank umarzałby, a na część kredytobiorcy udzielałby preferencyjnego kredytu.

Jednak nie każdy frankowicz będzie mógł skorzystać z tej ustawy. Wprowadza ona wiele dodatkowych warunków – np. wielkości zadłużenia w stosunku do wartości mieszkania. Te nierówności w traktowaniu kredytobiorców wytknęły zresztą autorom ustawy zarówno KNF, jak i NBP.

Bank centralny jest zresztą przeciwnikiem administracyjnych metod rozwiązywania problemu kredytów walutowych i zaleca stworzenie systemu zachęt dla banków, tak same próbowały załatwiać sprawę ze swoimi klientami. Prezes NBP Marek Belka, przedstawiając w Sejmie sprawozdanie z działalności banku centralnego, przestrzegał przed zakusami odgórnego przewalutowania, mówiąc m.in., że na franku mamy bańkę spekulacyjną i jeśli ta pęknie, frank się osłabi. Co spowoduje, że frankowicze przewalutowujący kredyty poczują się oszukani.

Ekonomiści, z którymi rozmawialiśmy, także są zdania, że frank obecnie jest przewartościowany. Wskazują na wyniki szwajcarskiej gospodarki. Wzrost PKB jest minimalny, kraj stoi na skraju recesji. W ujęciu kwartalnym PKB spadł w I kw. o 0,2 proc. Mocny frank szkodzi eksportowi, który na koniec marca był o 3,8 proc. mniejszy niż rok wcześniej. Szwajcaria ma też coraz większy problem z deflacją, która pogłębia się nieprzerwanie od niemal roku. Nie ma żadnego fundamentalnego powodu, by kupować dziś franki, zwłaszcza po takim kursie, twierdzą nasi rozmówcy.

– mówi Rafał Benecki, główny ekonomista Banku ING. Grzegorz Maliszewski z Banku Millennium dodaje, że przekonanie o zbyt drogim franku wśród ekspertów jest powszechne. – Mówią o tym przedstawiciele SNB. Kurs jest daleki od kursu równowagi, frank powinien być słabszy i powinna w końcu nastąpić korekta. Pytanie tylko kiedy – mówi.

Dlaczego kupowany jest właśnie frank, a nie np. norweska korona? Rafał Benecki wskazuje na dobrze rozwiniętą infrastrukturę bankową Szwajcarii i jej poziom usług. – – mówi Benecki. To dodatkowy czynnik, który utrudnia jego zdaniem wyrokowanie, kiedy frank może zacząć tracić na wartości.

– konstatuje Benecki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj