- przyznaje prof. Dariusz Filar z Rady Gospodarczej przy premierze. I dodaje, że informację o wyborze Mateusza Szczurka przyjął z zadowoleniem. - ocenia. Cieszy go .
Szczurek to 38-latek. Obyty w świecie, jeden z najmłodszych (po Stanisławie Kluzie, który miał 34 lata, gdy obejmował urząd) szefów resortu finansów. Całe swoje zawodowe życie związał z bankiem ING, w którym od 2011 r. był głównym ekonomistą na Europę Środkową. Absolwent Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego i University of Sussex. Wykładowca ekonomii w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej, University of Sussex i Goethe Business School.
Gdy pytamy ekonomistów o kompetencje ministra, słowo odmieniają przez wszystkie przypadki. Ich zdaniem to jego najmocniejsza strona, która bardzo się przyda w resorcie.
- przekonuje Rafał Benecki, główny ekonomista banku ING, który przepracował z nowym ministrem ostatnie osiem lat.
O poglądach na gospodarkę byłego kolegi zza biurka mówi, że nigdy nie były one dogmatyczne. - mówi Benecki. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że właśnie te cechy przeważyły o postawieniu młodego ekonomisty ING za sterami Ministerstwa Finansów. Jego nazwisko premierowi rekomendował odchodzący z tego stanowiska Jacek Rostowski.
- mówi nam osoba znająca realia resortu finansów.
Rzeczywiście trudno znaleźć wypowiedzi, dzięki którym dałoby się jednoznacznie zaszufladkować nowego ministra finansów. - podsumowuje Rafał Benecki
Mateusz Szczurek za, a nawet przeciw OFE
Nowy minister finansów jeszcze jako główny ekonomista banku ING z rezerwą wypowiadał się na temat zmian w OFE – czyli sztandarowego projektu obecnego rządu. We wrześniowym wywiadzie dla TV Republika zadeklarował nawet, że zamierza pozostać w funduszu, a nie przenosić całości środków zgromadzonych na emeryturę do ZUS. - mówił Szczurek.
To niejedyna wypowiedź na temat emerytur. Nowy minister jest przeciwnikiem emerytalnych przywilejów - czemu dał wyraz, krytykując budżet na 2006 r. przygotowany przez rząd PiS. - mówił w wywiadzie. Sprzeciwiał się też podwyżkom podatków. O czym świadczy jego wypowiedź z dyskusji na temat nowelizacji tegorocznego budżetu. - mówił. Udało mu się dość trafnie przewidzieć, jak będzie wyglądała nowelizacja: ubytek w dochodach miał wynieść 20 mld zł, większość z tego miała się przełożyć na wzrost deficytu o 15 mld zł (rząd zmniejszył dochody o 24,4 mld zł i zwiększył deficyt o 16 mld zł). Ekonomista ING nie należał do twardych krytyków poczynań obecnego rządu. Gdy większość ekspertów uznała zmiany w sposobie wyliczania zagranicznej części długu za kontrowersyjne, on je chwalił.