Władze narodowego przewoźnika zmieniły doradcę, który ma przygotować firmę do sprzedaży i przyprowadzić do niej inwestora. Jak ustalił DGP, doradcą zostało warszawskie biuro międzynarodowego banku inwestycyjnego Rothschild, które zastąpiło bank inwestycyjny Morgan Stanley. Nasze informacje potwierdziło w piątek biuro prasowe LOT-u.
– mówi DGP osoba znająca kulisy sprawy. Co to znaczy? Zamiast szukać inwestora dla samego LOT-u, co do tej pory za każdym razem kończyło się fiaskiem, przewoźnik stanie się częścią większego pakietu. W jego skład wejdą także firmy niegdyś będące częścią majątku firmy. LOT przyznał w piątek DGP, że umowę z Rothschildem podpisały też takie spółki, jak LOT AMS zajmująca się obsługą techniczną samolotów, LOT Services od obsługi pasażersko-płytowej oraz Eurolot realizujący połączenia między portami regionalnymi w Polsce i Europie. dowiedział się "DGP" w PLL LOT.
AMS i Services kiedyś były częścią LOT-u, ale zostały wydzielone i sprzedane. Tę pierwszą przejęła Agencja Rozwoju Przemysłu, drugą kupiła za około 200 mln zł spółka LOT Cargo, która pieniądze na transakcję otrzymała de facto od Skarbu Państwa. Eurolot, w którym większościowym udziałowcem jest SP, a pozostały pakiet należy do LOT-u, od dawna wskazywany był jako kandydat do prywatyzacji.
Gdy wyprzedawano spółki, argumentowano, że nie są one niezbędne LOT-owi, a pieniądze ze sprzedaży pomogą przetrwać spółce. - mówi inny z rozmówców "DGP" zaangażowany w transakcję. - komentuje Adrian Furgalski, ekspert ds. lotnictwa z Zespołu Doradców Gospodarczych „Tor”.
Taki układ to także karta przetargowa dla potencjalnego inwestora, od którego Skarb Państwa wymaga nie tylko zachowania przy życiu samego LOT-u, ale także inwestycji w rozwój i stworzenia z Warszawy regionalnego hubu komunikacyjnego.
Spółka potrzebuje inwestora nie tylko po to, by się rozwijać, ale by przede wszystkim przetrwać. Na razie ratuje się kroplówką z rządowej kasy. W grudniu ubiegłego roku Skarb Państwa pożyczył jej 400 mln zł, ale większość tej kwoty szybko się rozeszła. Według informacji DPG spółka zamierza wystąpić o kolejne 380 mln zł z powodu większej, niż pierwotnie zakładano, straty za ubiegły rok, przekraczającej ostatecznie 200 mln zł. Do 20 czerwca LOT musi przekonać Komisję Europejską, że pomoc nie pójdzie na marne, a firma przeżyje i będzie w stanie samodzielnie działać na rynku.
– komentuje Furgalski.
- komentuje prof. Włodzimierz Rydzkowski z Uniwersytetu Gdańskiego. - dodaje Rydzkowski. Twierdzi, że słabej pozycji LOT-u na arenie międzynarodowej nie zmieni też przeprowadzona w kwietniu zmiana ustawy, dopuszczająca sprzedaż większościowego pakietu akcji spółki. – dodaje Rydzkowski.
Mimo zapewnień resortu skarbu o wizytach przedstawicieli linii z całego świata - inwestora dla LOT-u nie ma. – mówi prof. Rydzkowski.
Obecnie LOT nie jest tej linii do niczego potrzebny, bo jest w stanie odebrać taką część rynku polskiego, jaki w danym momencie jest gotowa obsłużyć. Zdaniem Furgalskiego zainteresowany LOT-em mógłby być British Airways. Na rynku spekulowało się także o będącej na fali norweskiej linii Norwegian.