Dziennik Gazeta Prawana logo

Wskaźniki w dół. Tylko jedna rzecz ratuje polską gospodarkę

22 listopada 2011, 06:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wskaźniki w dół. Tylko jedna rzecz ratuje polską gospodarkę
Shutterstock
Prawda jest taka, że nie wszystkie segmenty naszej gospodarki dobrze sobie radzą. Według najnowszych danych, produkcja przemysłowa hamuje. Tylko eksport jest mocny.

Produkcja przemysłowa w październiku w stosunku do września zmniejszyła się o 2,4 proc., a w porównaniu z październikiem 2010 r. wzrosła o 6,5 proc. – podał GUS. Ekonomiści spodziewali się rocznego spowolnienia wzrostu do 7,3 proc., wobec 7,7 proc. we wrześniu. – Dane można uznać za bardzo dobre, a to z powodu sytuacji w przetwórstwie przemysłowym. Tam liczony r./r. wzrost produkcji wyniósł 7,1 proc. Oznacza to, że mimo słabych danych z gospodarek naszych głównych partnerów, polski eksport nadal radzi sobie dobrze – ocenia Adam Czerniak, ekonomista Kredyt-Banku. Wsparciem dla eksportu jest słaby złoty.

Najlepiej radzili sobie producenci metali – 19,2 proc. wzrost rok do roku, mebli – 17,8 proc., wyrobów z metali – 14,6 proc., pojazdów samochodowych, przyczep i naczep – 12,3 proc. – Biorąc pod uwagę, że Samar sygnalizował słabą sprzedaż samochodów osobowych, można przypuszczać, że ten wzrost zawdzięczamy produkcji części i pojazdów do transportu – uważa Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości.

Największy spadek produkcji – 20,4 proc. – odnotowali wytwórcy farmaceutyków, 10,2 proc. kopalnie, 6,3 proc. producenci komputerów i elektroniki. Natomiast poza eksportem jest gorzej.

– Niepokojące dane płyną z sektora budowlanego. Jego produkcja r./r. była o 8,9 proc. wyższa niż przed rokiem, ale to zasługa dużego popytu na obiekty inżynierii lądowej i wodnej oraz roboty specjalistyczne. Firmy stawiające budynki mieszkaniowe i biurowe odnotowały ponad 10-proc. spadek produkcji – mówi Ignacy Morawski. Jest to efekt ograniczenia przez nadzór finansowy i banki dostępu do kredytów. Ze względu na niewielki popyt przez rok wskaźnik cen produkcji budowlano-montażowej wzrósł o 1,6 proc., gdy w tym czasie inflacja PPI wyniosła 8,5 proc. – Tak wysoka inflacja PPI jest efektem wzrostu cen surowców. Drożeje produkcja tworzyw, chemikaliów, tekstyliów i żywność. W konsekwencji musi się to przełożyć na wysoką inflację CPI, czyli ceny płacone przez klientów – tłumaczy Adam Czerniak. Z powodu rosnących kosztów produkcji jest mało prawdopodobne, by inflacja CPI spadła w listopadzie i grudniu poniżej 4 proc. Czy i na ile zostanie ograniczona na początku przyszłego roku, zależeć będzie od skali podwyżek cen regulowanych – gazu, prądu i oleju napędowego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj