22 września Holandia i Finlandia zablokowały decyzję ministrów spraw wewnętrznych UE o przystąpieniu Bułgarii i Rumunii do strefy Schengen. Argumentowały, że oba kraje nie są wystarczająco wiarygodne - zwłaszcza w walce z korupcją, by dopuścić je do strefy swobodnego przemieszczania się.

Reklama

Tymczasem przyjmując w czwartek w Brukseli rezolucję o rozszerzeniu strefy Schengen Parlament Europejski zdecydowaną większością głosów wyraził przeciwną opinię: zdaniem europosłów Rumunia i Bułgaria zasługują na wejście do strefy.

"Nie można narzucać dodatkowych kryteriów państwom członkowskim, które rozpoczęły już proces przystępowania do Schengen" - napisali parlamentarzyści w rezolucji. - Kraje członkowskie powinny wywiązywać się ze zobowiązań wynikających z prawa UE, a nie kierować się w pierwszym rzędzie narodowym populizmem. Swoboda przemieszczania się to prawo podstawowe zagwarantowane obywatelom UE".

Posłowie zaapelowali do Rady Europejskiej, czyli przywódców państw UE, o podjęcie koniecznych decyzji w celu umożliwienia obu krajom wejścia do strefy.

Za rozszerzeniem strefy Schengen opowiedział się także przewodniczący PE Jerzy Buzek. "Bułgaria i Rumunia zasługują na to, żeby być w Schengen: spełniły wszystkie kryteria, ich granice są bezpieczne. Wzywam wszystkie kraje członkowskie do podjęcia decyzji o rozszerzeniu strefy Schengen o Bułgarię i Rumunię wyłącznie w oparciu o dorobek Schengen i obowiązujące procedury" - powiedział.

Podczas czwartkowego głosowania posłowie odrzucili poprawkę wzywającą Komisję Europejską do zaostrzenia wymagań umożliwiających wejście do Schengen poprzez dołączenie dodatkowych kryteriów, jak walka z przestępczością zorganizowaną i korupcją.

Po fiasku na szczeblu ministerialnym, kwestia przystąpienia Rumunii i Bułgarii do Schengen miała być poruszona na październikowym szczycie UE (szczyt został przeniesiony z 17-18 na 23 października). Jeśli udałoby się wtedy dojść do porozumienia, decyzja o rozszerzeniu strefy Schengen mogłaby zostać przyjęta na formalnym posiedzeniu ministrów UE, które po nim nastąpi. Pozwoliłoby to na otwarcie granic morskich i powietrznych obu krajów jeszcze w tym roku, przed upływającym 31 października ostatecznym tegorocznym terminem na rozszerzenie granic powietrznych. Z powodów technicznych (z uwagi na operatorów lotniczych) otwarcie granic powietrznych jest możliwe tylko dwa razy w roku: 31 października i pod koniec marca.

Jednak, jak dowiedziała się PAP, kwestia Schengen nie została do tej pory wpisana w oficjalny porządek obrad szczytu, a Haga nie zamierza wycofać swojego weta.

Reklama