Dziennik Gazeta Prawana logo

Świadł wszedł w kolejny etap strachu. Wystarczy drobiazg...

19 sierpnia 2011, 06:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Świadł wszedł w kolejny etap strachu. Wystarczy drobiazg...
PAP/EPA
Inwestorzy drżą przed groźbą spowolnienia gospodarczego. Już najsłabszy impuls wystarcza, żeby wywołać burzę. Warszawską giełdę pogrążyły informacje o produkcji przemysłowej: w lipcu, w stosunku do czerwca, spadła o 6 proc.

Do spadków na warszawskiej giełdzie można się już przyzwyczaić, ale tego, co się działo w czwartek, inwestorzy dawno nie widzieli. W najgorszym momencie indeks WIG20 spadał aż o 8,8 proc. Pod koniec sesji sytuacja nieco się uspokoiła: WIG20 ostatecznie stracił 5,81 proc.

Nie lepiej było na świecie. Zachodnioeuropejskie i amerykańskie parkiety traciły po 4 – 5 proc. Świat wszedł w kolejny etap strachu przed globalną recesją. Tylko że to, co dotychczas jedynie prognozowano, zaczęło się potwierdzać słabymi danymi napływającymi z gospodarek. A tych nie brakowało, podobnie jak kolejnych złych prognoz.

Ton nadawały wieści ze Stanów: na start złe informacje o inflacji i bezrobociu, potem komunikat Morgan Stanley, który z 4,2 do 3,9 proc. obniżył tegoroczną prognozę globalnego wzrostu gospodarczego. To wystarczyło, by czynne już europejskie giełdy spadały o ponad 2 proc.

Prawdziwy dramat zaczął się o 15.30, kiedy filadelfijski oddział Fed ogłosił wskaźnik prognozujący koniunkturę gospodarczą. To był zimny prysznic dla rynków – spadek o 30 pkt zamiast spodziewanego wzrostu o 3,7 pkt. Ceny akcji leciały w dół. Spadki przekraczające 5 proc. były standardem. Inwestorzy znów zaczęli uciekać do bezpiecznych zatok. Frank zdrożał o kilkanaście groszy, a złoto ustanowiło kolejny rekord – cena dobiła 1820 dol. za uncję.

Warszawską giełdę dodatkowo pogrążały złe dane dotyczące polskiej gospodarki, które podał w czwartek GUS. Wraz z pogarszającą się koniunkturą na Zachodzie słabnie nasza produkcja przemysłowa. W lipcu w porównaniu z lipcem ubiegłego roku wzrosła jedynie o 1,8 proc. Ekonomiści spodziewali się 3,5 proc. wzrostu. Do tego w porównaniu z czerwcem produkcja spadła – i to aż o 6 proc.

Co gorsza, eksperci są przekonani, że nie jest to wypadek przy pracy. Według Adama Czerniaka, ekonomisty Invest-Banku, wzrost produkcji liczony rok do roku ledwo przekroczy zero także w kolejnych kwartałach. Przyczyna jest ewidentna – spadek koniunktury na świecie oraz wyhamowanie wzrostu PKB w Niemczech i Francji. – A to nasi główni partnerzy handlowi – podkreśla Czerniak.

Niestety, polski przemysł niespecjalnie może też liczyć na ratunek ze strony popytu w kraju. Z badań GUS dotyczących nastrojów konsumentów wynika, że Polacy zamierzają ograniczyć zakupy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj