"Opierając się na doświadczeniach historycznych nie oczekiwalibyśmy większych finansowych konsekwencji" - powiedział w programie "Fox News Sunday" dyrektor ds. oceny długów państw, David Beers.

Reklama

"Rynki finansowe reagują na wiele czynników i nie muszą zareagować tylko na to, co powiedział w piątek S&P" - dodał.

Beers polemizował także z oświadczeniem rządu amerykańskiego poprzedniego dnia, w którym starano się podważyć wartość ratingu S&P odnośnie USA. "To zupełnie nieprawdziwa interpretacja tego co się stało" - powiedział.

W sobotę administracja prezydenta Baracka Obamy wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że S&P popełniła błąd w swoich kalkulacjach obniżając rating USA z AAA na AA+. Oświadczenie to złożył p.o. podsekretarza stanu ds. politycznych w Ministerstwie Skarbu, John Bellows.

Inny przedstawiciel S&P John Chambers ostrzegł w niedzielę, że jego agencja może jeszcze bardziej obniżyć rating kredytowy USA, jeżeli sytuacja fiskalna Stanów Zjednoczonych pogorszy się jeszcze bardziej w ciągu najbliższych sześciu do 24 miesięcy. Chambers wypowiadał się w telewizji ABC News.

Przywrócenie poprzedniego maksymalnego ratingu AAA - dodał - będzie możliwe tylko wtedy, jeżeli zadłużenie USA będzie się wyraźnie zmniejszać jako odsetek PKB; obecnie przekracza 100 procent.



Tymczasem czołowi politycy Partii Republikańskiej atakują administrację Obamy wykorzystując obniżenie ratingu kredytowego.

Jedna z głównych kandydatek do nominacji prezydenckiej Michelle Bachman, liderka Tea Party, powiedziała, że do dymisji powinien się podać minister skarbu Timothy Geithner. Wtórował jej republikański senator z Północnej Karoliny, ultrakonserwatywny Jim DeMint.

Reklama

Republikanie przypominają, że Geithner kilka tygodni temu zapewniał, że obniżenie ratingu amerykańskich obligacji skarbowych nie jest prawdopodobne.